sobota, 24 czerwca 2017

Dzienniczek obywatelski, któryś tam

Wścieklizna obozu rządzącego osiąga apogeum. WOŚP zebrała rekordową kwotę, Jurek Owsiak, jak co roku, organizuje Przystanek, a minister Błaszczak z ponurą miną oznajmia, że Policja wydała drastycznie negatywną opinię  kwestii jego bezpieczeństwa. Obecny podczas wygłaszania tej wypowiedzi policjant ma wyraz twarzy, który mówi sam za siebie - muszę trzymać buzię w kuble.

Wszyscy musimy trzymać buzię w kuble. Znowu, po trwającym ćwierć wieku antrakcie.
Miesięcznice smoleńskie trwają w najlepsze, przyjmując formę happeningu organizowanego przez koło gospodyń wiejskich. Rodzą się nowe tradycje. Dzieci też się rodzą. O, właśnie - urodziło się tych dzieci w pewnym okresie coś około 18 tysięcy, a wniosków o 500+ wpłynęło ponad 40 tysięcy. Uczciwość w narodzie karleje i przejawia tendencję zanikową.

A wszystko w ramach nowych tradycji. Tradycją staje się nocne głosowanie w sejmie, tradycją jest spolegliwość głowy państwa, a także milczenie owiec. Tradycyjnie następują kolejne manifestacje na ulicach. Chociaż coraz częściej zamieniają się w spacery grupowe, bo cel umyka niczym pojazd Formuły 1...

Ale to nic, to wszystko, to tylko skutek jednej z najstarszych w tym kraju tradycji. Tradycji, która nakazuje niszczyć wszystko, co postępowe, co dobre, co radosne. Dalej nie chce mi się wymieniać.

Polacy najszczęśliwsi są, jak się zdaje, gdy wszystko dookoła się pali, wali, zamienia w zgliszcza. Zawiść, nietolerancja, nienawiść, brak empatii, wstecznictwo, konfabulacja, nepotyzm i krótkowzroczność rozpleniły się niczym perz w przydomowym ogródku.

Każdy kolejny dzień przekonuje mnie, że wiara nie jest, nie powinna być dostępna wszystkim. W imię wiary na tym ziemskim padole popełniano i nadal popełnia się największe zbrodnie. I jakoś tak mi się pomyślało, że ludzie, których tak chętnie nazywamy dzikimi, niecywilizowanymi, byli uczciwsi, niż my - tacy wykształceni, światli. Otóż, dzicy, gdy już sobie wymyślili boga, to zawsze był to bóg okrutny, krwiożerczy, albo przynajmniej mściwy. Zresztą, nawet starożytni Grecy, którzy też swoich bogów tworzyli na obraz i podobieństwo człowieka, nie wmawiali nikomu, że ci bogowie są dobrzy i miłosierni. A wiara chrześcijańska, wiara monoteistyczna, ustami kapłanów przekonuje o nieskończonym miłosierdziu boskim, o przygarnianiu wszystkich sierot i wysyłaniu aniołów stróżów, żeby chronili pod swoimi skrzydłami maluczkich. Bóg - sama dobroć i wybaczanie win. Jego wierni - w imię najwyższego, wylewają zło wiadrami na te sieroty.
Miłuj bliźniego swego, jak siebie samego... chyba erozja zatarła na kamiennej tablicy kilka słów w tym przykazaniu, bo dzisiaj zostało tylko: miłuj...siebie samego.

Diabeł się cieszy, bo nie musi się wysilać. Ludzie chętnie go zastępują w obowiązkach.


Brak komentarzy: