czwartek, 18 maja 2017

Niechciejstwo

W zasadzie, to osiągnęłam stan, w którym nawet pisać mi się nie chce. Ale odnotuję sobie ostatnie swoje spostrzeżenia. Otóż, PO, która dzisiaj kreuje się na jedyną partię, będącą w stanie uwolnić nas od "dobrej" zmiany, kilka lat wcześniej, podczas głosowania parlamentarnego nad wnioskiem o postawienie przed Trybunałem Stanu pana ZZ, mimo, że mogła przegłosować ów wniosek, to tego nie zrobiła, 15 posłów PO w ogóle nie raczyło przybyć, a byli tacy, którzy się wstrzymali. Tak, ja wiem, że nie było dyscypliny, że usłyszę: to dobrze, to znaczy, że w PO nie ma dyktatury. Owszem, niby dobrze, ale się okrutnie zemściło. Na nas wszystkich. Bo tak już jakoś jest, że zło wykazuje zawsze najwyższą dyscyplinę, a na rozsądek ludzi liczyć nie można.

Jest jeszcze jedno wyjaśnienie owego bezwładu. Moim zdaniem - bardzo prawdopodobne, a pamięć przywołuje mi niejedno potwierdzenie. Otóż, gdy się ma dużo za uszami, to się nie rwie do rozliczania win innych, bo wyobraźnia podpowiada, że samemu też się kiedyś może znaleźć na ich miejscu.

I tak to się kręci ta karuzela polityczna. Chwilami mam dziwne uczucie, bo widząc niektórych polityków, nie jestem pewna, z której są akurat opcji? Wiatr sympatii "suwerena" sprawia, że co niektórych przewiewa z jednej strony na drugą i czasami obywatel ma od tego kaca, bo nie nadąża. O pomyłkach w głosowaniu nie mówię już, bo o nie jeszcze łatwiej wówczas.

Wczoraj, w drodze powrotnej, rozmyślałam sobie, że nowa rzeczywistość, to w mojej wyobraźni taka pustynia. Bezkresne morze piachu, a na horyzoncie nawet skrawka przyjaznego człowiekowi, żadnej oazy, ani kropli wody. Bardzo trudno o pozytywne myśli w tych warunkach. Smutno mi.

Brak komentarzy: