sobota, 18 marca 2017

Zaślubiny patyków

Jonathan Carroll "Zaślubiny patyków". Fascynująca książka, pięknie napisana, wciągająca.
I mądra. Przenosimy się świat nie do końca zrozumiały, tajemniczy i pełen groźnych niespodzianek.
Nic nie jest oczywiste, jasne i proste. Fabuła przypomina senną marę, film pełen nieoczekiwanych zwrotów akcji, pomieszanych i pociętych kadrów, w których czytelnik się gubi. Chwilami chciałam rzucić lekturę, przestać, czułam się osaczona i zmęczona. I, podobnie jak w męczącym śnie, nie mogłam nic zrobić. Strachy doganiały mnie, a moje nogi nie chciały się oderwać od ziemi, oczy od kart książki też. Nie ma ucieczki od prawdy.

Każdy z nas toczy przez całe życie samotną walkę sam ze sobą. Tkwi w samym środku konfliktu pomiędzy dobrem własnym, a dobrem innych ludzi. I, całkiem nieświadomie, najczęściej wybiera dobro własne, często depcząc uczucia i nie dostrzegając, a wręcz lekceważąc potrzeby drugiego człowieka. I to się na nas mści, bo tak, jak każdemu działaniu towarzyszy przeciwdziałanie, to krzywdzie wyrządzanej komuś, odpowiada krzywda, którą odczuwamy my sami.

Poświęcić własne potrzeby, pragnienia, marzenia dla kogoś, to jedyne, co czyni z nas prawdziwych ludzi, oczyszcza i przynosi spokój i pozwala pogodzić się z losem. Odpędza demony.

Brak komentarzy: