czwartek, 16 lutego 2017

Jak obłaskawić lwicę

Lew, to stworzenie krwiożercze, udomowić je raczej trudno. Co nie znaczy, że sprawa jest z góry przegrana, zawsze warto spróbować, a nuż się uda?
W każdym przypadku kwestia obłaskawiania wymaga dokładnego rozeznania w kwestii charakteru, osobowości groźnego drapieżnika.

Lwy, podobnie, jak ludzie, mają różne "zady i walety". Bywają łagodne, niczym baranek...swoją drogą, to głupie powiedzenie: łagodny, niczym baranek. Owieczki są łagodne, ale barany niekoniecznie, nie na darmo mają rogi. Nieważne, wróćmy do lwów, które czasami bywają łagodne, co prawda głównie z przyczyny, że leniwe. Niektóre rozleniwiają się z wiekiem i z wiekiem łagodnieją. Jednak gros lwów jest raczej agresywnej natury. To zresztą chyba zrozumiałe, w końcu życie to walka o przetrwanie, nieustanna i niepewna, a właściwie z góry przegrana, bo na końcu i tak czeka nicość. Tyle, że nie lubimy o tym myśleć.

Lew, samiec, jest stosunkowo łatwym obiektem obłaskawiania. Jako osobnik z natury głodny, przy czym nie mam tu na myśli wyłącznie głodu konsumpcyjno-żołądkowego, łagodnieje po zaspokojeniu tegoż, przynajmniej na jakiś czas.

Sprawa z samicą lwa jest o wiele trudniejsza... Samica jest trudnym obiektem do obłaskawiania.
Po pierwsze, ma duże wymagania. Nie zaspokoi się byle ochłapem. I nie popędzi z wywieszonym ozorem, merdając radośnie ogonkiem, za darczyńcą, prosząc o jeszcze. Owszem, przyjmie podarunek, ale na wyrazy wdzięczności liczyć nie należy.
Lwica. Samica gotowa na wszystko w obronie swojej rodziny. Nie warto z nią zadzierać, trzeba podejść ją inaczej. Lwica wie wszystko najlepiej, nie znosi ingerencji w jej rodzinne gniazdo, młodych broni jak lwica ( sic!) i gotowa zagryźć każdego, kto zagraża jej bliskim.
Zagrożenie lwica pojmuje inaczej, niż się zazwyczaj rozumie przez to pojęcie. Zagrożeniem dla lwicy może być każda próba uzurpacji uczuć. Stwierdzenie, że lwica znalazła się na drugim planie, gdy dotychczas przebywała w światłach fleszy, może być dla lwicy szokujące. Będzie walczyć, jak starzejąca się gwiazda ekranu, o prym na planie. Ona zawsze dyktowała warunki, miała prawo mieć humory, strzelać focha, a wszyscy znosili to w pokorze, bo przecież - ma prawo. W końcu to dzięki niej cała ekipa filmowa ma utrzymanie. Lwica także dyktuje warunki, chce decydować o każdym ruchu stada. Ona wie, kiedy pora nakarmić młode, kiedy ruszyć na polowanie, a kiedy zmienić leże.

Gdy w stadzie pojawi się obca lwica, na widok której ślinić się będą samce, ona wyszczerzy kły i wystawi pazury. Pokaże nowej, gdzie jej miejsce.

Młoda, obca lwica, chcąc się przyłączyć do stada, musi wykazać się sprytem i zakamuflować.
Musi użyć wszystkich, dostępnych środków, by wkraść się w łaski przywódczyni stada. W łaski samców wkradać się nie musi, bo one myślą tylko o jednym, jak to samce. Samiec, to żaden przeciwnik, żaden problem. Wystarczy to zaspokojenie głodu wszelakiej natury i nawet postronek jest zbędny. Skoncentrować całą uwagę należy na przywódczyni, od której wszystko zależy.
Przywódczyni stada nie spuści z intruza czujnego oka, szczególnie, gdy intruz jest samicą, czyli konkurencją. I przy każdej, nadarzającej się okazji pokaże młodej samicy, gdzie jej miejsce.

Sztuka wkradania się w łaski lwicy-przywódczyni zaczyna się od działania w kierunku utraty jej wrodzonej i pielęgnowanej latami czujności. O, to niełatwe przedsięwzięcie, ale da się zrobić.

Zaczynamy od tego, że ignorujemy jak się tylko  da samce, konspiracyjnie zaczynając spiskować z samicą, pomalutku budując front jedności samic. Nawet wtedy, gdy samce nie robią nic złego, podkreślamy aż do znudzenia, że ich posłuszeństwo jej wyłącznie jej zasługą, a gdyby nie wysiłki samic, to hiena raczy wiedzieć, jak by skończyły... Trzeba zmęczoną przywódczynię dowartościować i uśpić jej czujność, zmieniając kierunek jej uwagi. Niech się skupi na innym obiekcie, nie na obcej samicy, która wkroczyła na teren jej królestwa.

Jeżeli na początku uda się to zrobic, to potem już jest z górki. Wystarczy podkreślanie jej zasług dla rodziny, okazywanie zrozumienia i troska o jej dobre samopoczucie. To wcale nie jest trudne i nie wymaga zbyt wielkiego wysiłku. Jakiś wiecheć, drobiazg specjalnie i wyłącznie dla jej przyjemności i warknięcie na samca, który próbuje przyłączyć się do grona samic, gdy one oddają się mruczeniu we własnym gronie.

Bo, w gruncie rzeczy lwica nie jest zazdrosna o swoje samce, tylko o siebie i swoją pozycję w stadzie. Utrzymywanie jej w przekonaniu, ze wciąż rządzi opłaci się wszystkim i gwarantuje zgodną egzystencję całego stada.








Brak komentarzy: