sobota, 10 grudnia 2016

Nowy blask staroci


nawet nie pamiętam, do czego było to szklane, malutkie naczynko? Chyba to takie świeczniki, pewnie kupiłam za bezcen, bo mam dwa, oba pomalowałam witrażowo, drugi schnie jeszcze.




Lustro przedpokojowe, stare tak, że nazwę "lustro" należy traktować niejako historycznie. Jednak jest potrzebne, bo odbija światło z lustra naprzeciw, naklejonego na szafie. A przedpokój bez nich byłby za ciemny. Dzięki witrażowi nie widać kilkudziesięcioletniego zużycia tafli szkła, a zrobiło się wiosennie i radośnie.



1 komentarz:

katy:-* pisze...

Fajna reaktywacja przedmiotów codziennego użytku... Świetny pomysł z tym malowaniem na szkle i lustrze.
Pozdrawiam. Buziak