niedziela, 11 grudnia 2016

Nowe oblicze starej lampki



może nie jest to doskonałe malowanie, ale przecież to moja pierwsza lampa... i dosłownie, bo kupiona jeszcze w zamierzchłej, słusznie minionej epoce i pierwszy "Tiffany", cha cha :)



buteleczkę na ocet jabłkowy własnej roboty też ozdobiłam "na mokro", czyli odpowiednio do zawartości.


1 komentarz: