sobota, 31 grudnia 2016

Szkatułka na herbatę


To zakończyłam rok 2016 szkatułką "Pod papugami". Chyba wystawię na licytację, bo malowanie malowaniem, owszem - jestem w transie, ale gdzie ja to wszystko poustawiam??? W tym swoim malutkim M3... Życzę sobie w nowym roku... opamiętania, czy jakoś tak?

A Wszystkim - pomyślnych wiatrów, unoszących łagodnie na fali życia :)

środa, 28 grudnia 2016

Ostatnia bombka

Kupiłam cztery, pomalowałam ostatnią.
Jeszcze w trakcie ozdabiania - dolna połowa schnie.


Już gotowa zawisła na choince.

piątek, 23 grudnia 2016

Kto nie wierzy w Mikołaja???


Ja tam nie wiem... ale mnie Mikołaj zostawił pod choinką kota, antyalergicznego. Skąd wiedział, że miłośniczką kotów wielką jestem i alergia skazuje mnie na niemanie żywych stworzeń? No, skąd? I jeszcze, że na widok tej uśmiechniętej mordki w sklepie Home&You aż piszczałam z zachwytu?

Życzę Wszystkim...Świąt!


sobota, 17 grudnia 2016

Obyś żył w ciekawych czasach!

Kiedyś było to życzenie z gatunku tych w cudzysłowie - pobożnych. Dzisiaj staje się przekleństwem, złorzeczeniem.

Zaklinałam rzeczywistość malowaniem. Nie wiem już, czego oczekiwałam, na co liczyłam? Na to, że przemaluję czarne serca i dusze tych, którzy zawłaszczają mój świat? Kawałek po kawałku. Krok po kroku włażą z butami w moje życie, odbierając mi jego sens i cel? Wyrywając mi z serca radość życia a wypełniając je przerażeniem i obawą?

Oszustwo, arogancja i bezkarność obecnej władzy przebrała miarę. Będzie gorzej, niż się nam wydaje. I nie ma takiej siły, która to zmieni. Dyktatura, to taki rodzaj władzy, z którym walka trwa całe dziesięciolecia, a trup ściele się gęsto...

niedziela, 11 grudnia 2016

Nowe oblicze starej lampki



może nie jest to doskonałe malowanie, ale przecież to moja pierwsza lampa... i dosłownie, bo kupiona jeszcze w zamierzchłej, słusznie minionej epoce i pierwszy "Tiffany", cha cha :)



buteleczkę na ocet jabłkowy własnej roboty też ozdobiłam "na mokro", czyli odpowiednio do zawartości.


sobota, 10 grudnia 2016

Nowy blask staroci


nawet nie pamiętam, do czego było to szklane, malutkie naczynko? Chyba to takie świeczniki, pewnie kupiłam za bezcen, bo mam dwa, oba pomalowałam witrażowo, drugi schnie jeszcze.




Lustro przedpokojowe, stare tak, że nazwę "lustro" należy traktować niejako historycznie. Jednak jest potrzebne, bo odbija światło z lustra naprzeciw, naklejonego na szafie. A przedpokój bez nich byłby za ciemny. Dzięki witrażowi nie widać kilkudziesięcioletniego zużycia tafli szkła, a zrobiło się wiosennie i radośnie.