czwartek, 3 listopada 2016

Pojęcie pojęć

Pewna pani prof. dr hab. o nazwisku, które mi umknęło, wypowiedziała wiekopomne przekonanie własne na forum publicznym. Rzecz dotyczyła płodności kobiet i środków antykoncepcyjnych. Zdaniem pani prof. dr hab. nie należy ograniczać naturalnej płodności kobiet poprzez stosowanie antykoncepcji w jakiejkolwiek postaci. Zapewne nawet kalendarzyk małżeński, forsowany przez kościół w charakterze cudownego środka do celu, jakim jest niemal absolutna pewność regularnych ciąż, jest nieodpowiedni. Najpiękniej wybrzmiała konkluzja wywodu naukowego... miodzio po prostu. Skutkiem stosowania tychże wyklętych środków antyciążowych mają być równocześnie:

- rozwiązłość seksualna kobiet
- oziębłość seksualna kobiet
- niewierność, też kobiet

Lista wymienionych szkód była długa, ale przytaczanie pozostałych sensu nie ma większego, w kontekście wyżej wymienionych.

Rozwiązłość i niewierność oziębłych kobiet poraziła mnie doszczętnie. Od dwu dni nie mogę się otrząsnąć z tego stanu otępienia. Gdy już mi się to uda, to postaram się przemyśleć, jakie pojęcie ma pani prof. dr hab. o tych pojęciach, bo póki co, nie wiem.

Brak komentarzy: