sobota, 29 października 2016

Obojętność

Dopadła mnie chyba ostatecznie ta obojętność. Na wszystko. Nie słucham niusów, nie ekscytuję się niczym, nie zależy mi już. Czy mi z tym dobrze? Nie wiem... I tak, i nie. Rezygnacja, tumiwisizm, wszystko razem, takie wash & go miłe nie jest. Przestałam się uśmiechać, trwa to już kilka tygodni i na poprawę się nie zanosi.

Wypalenie wewnętrzne, albo jakoś podobnie we mnie nastąpiło. Trzeba przyznać, że nikt, oprócz PiS nie ma takiego daru. Długo żyję, wiele też przeszłam, ale nikt inny, ani nic innego nigdy mnie w taki stan nie wpędziło. Sama jestem ciekawa, co będzie dalej?  Ze mną. Co będzie z tym krajem, narodem już mnie nie obchodzi. Teraz jestem samolubną, egocentryczną obywatelką, która ma w d... rozwój wydarzeń.

Najgorsze chyba jest to, że przestałam lubić ludzi, tak w ogóle, ogólnie. A najdziwniejsze jest to, że ten stan zaczyna mi się podobać. Taki marazm.

Brak komentarzy: