niedziela, 16 października 2016

#CZARNY PROTEST CDN

Zaplanowano kolejny czarny strajk kobiet. Bardzo dobrze, tyle, że - moim zdaniem - to nie powinien być strajk, bo adresatami tego protestu nie są wszak pracodawcy, ani nawet partnerzy życiowi, a nasza "najukochańsza i najmilsza" władzuchna narodowa i jej chore pomysły. Naszą nieobecnością w trybikach firmowych władzuchna przejmować się nie będzie. Pracodawca, któremu i tak realia narodowe dają w kość, zadowolony też nie będzie, bo to kolejny kuksaniec. Wiele firm ramię w ramię z nami protestować chce i ułatwia jak może, ale wszystko ma swoje granice. Wiele kobiet nie pójdzie na demonstrację, bo wiedzą, że wylecą. I tak też w wielu przypadkach jest.

Manifestacje gromadzą największą liczbę uczestników, gdy się odbywają w weekendy. W tygodniu zawsze mają mniejszy zasięg. Trudno, nawet w najważniejszych sprawa protestować należy z pewną rozwagą i szanując miejsce pracy. Demonstrować jednak trzeba. Dobrze byłoby, gdyby organizatorzy brali pod uwagę, że nie każdy może w dniu roboczym.

Tempo, w jakim przybywa idiotycznych i  kontrowersyjnych pomysłów, nocami konsultowanych i nocami wdrażanych ku naszej rozpaczy i przerażeniu. Jak tak dalej pójdzie, to będziemy mieszkać na ulicach, zmieniając jedynie transparenty i inne gadżety demonstracyjne. Aż nadejdzie dzień, gdy nikt już nie będzie się orientował przeciwko czemu protestuje. Pogubimy się w gmatwaninie protestów i demonstracji. W prowadzących donikąd dyskusjach. I może o to właśnie chodzi, żebyśmy wszyscy zdurnieli do reszty? Albo poddali się? W końcu przecież musi nastąpić zmęczenie materiału. Mózgi się też nam przegrzeją. Drugiej stronie to nie grozi w każdym razie. Po drugiej stronie albo brak organów mogących się przegrzać, albo już po fakcie, zwarcie nastąpiło już, styki przepalone, nic nie działa normalnie.

Brak komentarzy: