poniedziałek, 26 września 2016

Eh, te baby...

Przez całe życie słucham narzekania na baby. "Z babami to zawsze tak" - towarzyszy mi od dzieciństwa, odbija się echem od ścian, wraca jak bumerang.
"Z babami to zawsze tak"... czyli - jak? Oczywiście intonacja tego stwierdzenia ma wydźwięk pejoratywny, więc rozumiem, że z babami jest źle. Na dodatek zawsze. I dobrze, panowie, niech wam będzie, że źle. Tylko pytam, czemu się tak ślinicie na widok? Bo, że się ślinicie, nie da się zaprzeczyć. A wy byście chcieli dorwać się do tej baby, wyobracać i co? Wiem - już się ślinić do kolejnej. Nie ma tak dobrze, kochani. Były w historii takie baby, co - mówiąc oględnie - użytkowały facetów do własnych celów. Przy czym te cele były zadziwiająco zbieżne z waszymi pragnieniami dorwania się do baby. Ale.
No, właśnie, ale wasza uciecha była podobna do uciechy misia, który dorwał się do leśnego ula. Tyle, że gorsza w skutkach. Miś najwyżej pokąsany tu i ówdzie mógł odejść i lizać rany, facet wyrwać się z rąk Amazonek nie mógł. Wykorzystany seksualnie, był z ziemskiego padołu usuwany, jako zbędny i zatruwający powietrze. Jakoś nie wydaje mi się, żebyście za takim scenariuszem tęsknili?

Spełnienie waszych oczekiwań, we wszystkich dziedzinach, nie jest łatwe do ogarnięcia. A marzenia wasze są rozłożyste, jak baobaby. Bo oto marzy wam się:
- ladacznica
- mądra nauczycielka
- troskliwa matka
- kumpel
- przyjaciółka i powierniczka niepowodzeń zawodowych
- klakierka zachwycona każdym domniemanym osiągnięciem
- wierna kapłanka wyznawanych przez was religii ( sport, inne pasje)
- doskonała kucharka
- dokładna i sumienna sprzątaczka
- praczka i prasowaczka
- zaopatrzeniowiec
- cnotliwa matrona
- seksowna girlaska

etc...itd...itp...

a wszystko ma się zamknąć w jednym ciele. Która tym wymaganiom sprosta, no, która?

I zawsze jest tak, że coś niedomaga. Czegoś babie brakuje. A to źle gotuje, a to zbyt gadatliwa, albo niewystarczająco aktywna w łóżku, albo zbyt zajęta dbaniem o siebie i wymagająca w związku z tym waszej aktywności przy podtrzymywaniu ogniska. Wad każda z nas nabywa z czasem tysiące, przy jednoczesnym skokowym ubytku zalet.

I zaczyna się narzekanie. Bo wprawdzie cały dzień spędziła w salonie SPA i wróciła najpiękniejsza w całej wsi, ale obiadu nie ma! Albo na odwrót: obiad jest, ale urody brak. Też źle. W łóżku namiętna jest i uwielbia igraszki, ale w zamian oczekuje pozmywania stosu garów i mówi, że koszulę, to możesz sobie uprasować sam, bo jej się spać chce. I znowu może być odwrotnie: koszula czeka, gary pozmywane, a ona zasypia w drodze do poduszki, bo zmęczona czegóś.

I tak to, drodzy panowie, nigdy nie jesteście zadowoleni. Jak brzydka i zaniedbana, to źle, bo nie pociąga was, a jak ładna i seksowna, to pociąga nie tylko was.

A ktoś kiedyś powiedział, że " lepiej dzielić się z kolegami tortem, niż jeść resztki samotnie."

Zdecydujcie się więc, co wolicie? Matka Polka, czy sexy lady?



2 komentarze:

Beata D pisze...

Oni się nigdy nie zdecydują. Taka już ich natura. Oni by chcieli i się najeść i mieć nadal na talerzu.

agrafka pisze...

O, tak, Be, oni wciąż chcą gonić króliczka. Dlatego potrzebna im gosposia, a nie żona.