wtorek, 9 sierpnia 2016

Mysz

Maleńkie życie, o wadze kilku gram, właściwie takie nic. A jednak... gdzieś w środku filigranowego ciałka bije serduszko. Myszka wydawała się być chora, nie uciekała, siedziała przed wiatrołapem i czyściła wąsiki. Przeniosłam toto pod chojaka, w zakrętce postawiłam wodę, dałam ciasteczko kruche, nakryłam domkiem z wydmuszki papierowej po malinach, wycięłam otwór wyjściowy. Myszątko uratowane, schron rano był pusty, ciasteczko zjedzone.



1 komentarz:

Beata D pisze...

Podjadła, nabrała sił na dalszą wędrówkę.