środa, 13 lipca 2016

Dzienniczek (nie)obywatelski

Apel "poległych" w katastrofie? Czy ktoś to rozumie? Ja stanowczo nie!

Ostatni Powstańcy, którzy mają wkrótce swoje święto, są oburzeni. I zdziwieni. Stawianie ofiar katastrofy w szeregu z poległymi w walce, nie mieści się w głowach normalnych ludzi.

Katastrofy się zdarzają, ludzie w nich giną. Jednak jest  drobna różnica pomiędzy ofiarą przypadku, a ofiarą złożoną na ołtarzu wojny. I, mimo, że moja opinia na temat Powstania Warszawskiego jest inna, niż obowiązująca, to ja tę różnicę widzę.

Używanie armii w celach populistycznych, partyjnych na dodatek, kłóci się z moim poczuciem przyzwoitości. Mam tylko wrażenie, że poczucie przyzwoitości to towar deficytowy ostatnimi czasy. Smutno mi... Wielu jednak to się pewnie podoba, bo zamiłowanie do parad, to jak zamiłowanie do igrzysk - we krwi jest.

No, dobrze, jadę dalej...

Minister Morawiecki na zamkniętym spotkaniu z członkami partii PiS w Bydgoszczy mówi, że program 500+ jest na kredyt, że nas nie stać. I, że trzeba to jasno powiedzieć, bo spotkanie jest niepubliczne. Potem, publicznie, po prawdopodobnej wielce reprymendzie JK, odszczekiwał i tłumaczył, że to zdanie wyrwane z kontekstu. Bo wyciekło... Gdyby nie wyciekło, to nie byłoby wyrwane z tego kontekstu, zapewne!

Piszemy nową historię. Wywracamy do góry nogami to, co zdawało się być fundamentalne, trwałe. Lekceważymy wszystkich sojuszników, oczekując od nich jednocześnie wsparcia w różnych dziedzinach.
Obrażamy każdego, kto tylko myśli inaczej, niż wytyczne JK i jego lizusów.

Quo vadis, Polsko? Rodacy moi, dokąd zdążamy? 30%, moi drodzy, to nie my wszyscy, ale to bardzo dużo. Jeżeli dołożyć do tych 30% drugie tyle obywateli kompletnie obojętnych, niezainteresowanych Polską i przyszłością swoich dzieci, ludzi o zainteresowaniach wyłącznie konsumpcyjnych, to włos się na głowie jeży. A w Polsce słowo PATRIOTYZM jest stanowczo nadużywane i stosowane raczej bezmyślnie. Ta większość nie wie, o czym mówi. Patriotyzm w czasach pokoju, to jakby jednak inny powinien być, niż w czasie wojennej zawieruchy. Nie ma co prężyć muskułów na paradach, trzeba zakasać rękawy i wziąć się do roboty. Dla dobra Ojczyzny!

Ale przyznam szczerze, że bardziej, niż fanatyczni zwolennicy obecnej władzy, martwią mnie ci, którzy uważają, że to co się dzieje, ich nie dotyczy i mają to gdzieś. Dotyczy. Trzeba tylko pomyśleć, naprawdę pomyśleć i rozważyć za i przeciw. I okaże się, że każdy polityczny pomysł, ma konsekwencje wymierne dla każdego z nas.

Tylko, myśląc, trzeba zachować obiektywizm spojrzenia, żeby nie popaść w amok zachwytu nad tymi, którzy teraz z uśmiechem zacierają ręce, licząc zarobione pieniądze. Denerwuje mnie krótka pamięć zachwyconych Tuskiem i jemu podobnymi. Obiektywnie rzecz biorąc - temu Panu, to ja już dziękuję. Niech zostanie tam, gdzie jest i nie wraca. I niech weźmie do siebie resztę PO i cały PiS, a na deser Kukiza ze świtą.


Brak komentarzy: