czwartek, 23 czerwca 2016

Kanikuła

Dręcząca i ogólnie zniechęcająca do czegokolwiek kanikuła. Lato jest sympatyczne, nie mówię, że nie! Ale gdy temperatura przekracza pewne wartości, staje się nieznośne. Siedzę sobie na kanapie, patrzę, jak Kohoutek spostrzegłszy, że stacja dokująca jest w zasięgu jego oczka, ciupaskiem podążył tankować energię na kolejne porządki. I tak pacze i pacze, ale on jednak fajny jest :)! Ten kohoutek.

Bieganie z odkurzaczem tradycyjnym? Gdy się mieszka na IV, a słońce prosto w okno świeci, nikt by mnie nie namówił! Okno, oczywiście, zamknięte szczelnie, roleta opuszczona, zasłonki dodatkowo zaciągnięte. Nawet da się wytrzymać, ale odkurzać? A w życiu!

A tu sobie cichutko, bez podgrzewania zbędnego, popiskiwał jeno, śmieciuszki zgarniając pod siebie. Wysprzątał aż miło. Kurczę, jakich to jednak good times dożyłam...

A i tak nawet czytać mi się nie bardzo chce. Zresztą, lektury mam nieodpowiednie do tej pory roku. Chmielewska lepiej się latem sprawdza. A Szekspir, czy Akunin? Niech poczekają do pory roku nastrajającej nieco bardziej nostalgicznie. W księgarniach pełno Jane Austin, cóż... nie przepadam za miłosnymi historiami. Kilka dni temu przeczytałam, że Kusiciel jest the best. Może... nie chciało mi się ripostować komentarza. Bo i po co? Każdy ma prawo lubić, a nawet podziwiać, co chce. Wolność upodobań. Coś bym jednak przeczytała, interesującego, porywającego. Chyba zaraz po wypłacie kopnę się do wypatrzonej księgarni, w której przyuważyłam liczne perełki ulubione. Tylko, cholerny świat, czemu książki takie drogie są? I potem narzekają, że Polacy nie czytają? W bibliotekach stały repertuar, większość czyta e-booki. Jak nauczyć bachorki, ze książka jest do przytulania, jak przytulanka pluszowa? Przytulankę można za grosz przysłowiowy nabądnąć, a książka to poważny wydatek. I często służy do jednorazowego użytku, w przeciwieństwie! Do tej przytulanki.

No, dobrze, koniec narzekań na dziś, idę przytulić pranie. Z łazienki dociera podejrzana cisza.


Brak komentarzy: