sobota, 11 czerwca 2016

J.Chmielewska "Gwałt"

Nie wszystkie książki Chmielewskiej są naprawdę dobre. Ale "Gwałt" to jedna z perełek.  Jak "Lesio".
Oczywiście, nie jest to wiekopomne dzieło, tylko - jak to u tej autorki - coś dla rozrywki. I rozrywka gwarantowana! Uśmiałam się do łez. No, ale jak się nie śmiać, czytając uzasadnienie wyroku skazującego za rzekome popełnienie gwałtu, ogłaszane w imieniu PRL?

"nie mając doświadczenia, pojona była wódką z premedytacją bez zakąski. Oskarżony w to graj, upatrzył ją sobie, wywiózł na oddaloną daleko działkę, chociaż miało być do domu. Tam ciągał za rękę i mijał się z prawdą, że boi się psa. Uderzył ofiarę w twarz o kapustę i zakrwawił. Okłamał o furtce, że zamknięta, a była otwarta, przez to zaciągnął ją do piwnicy. Pokrzywdzona krzyczała i od początku odmawiała zgody na stosunek cielesny aż spuchła..."

i kawałek dalej, z tegoż uzasadnienia wyroku:

"trzymając ją silnie za ręce, zdjął swoje spodnie i zmusił pokrzywdzoną zdjąć dolną garderobę bez swetra bo było zimno. O przemocy świadczy, że urwał guzik. Jest to dowód rzeczowy w posiadaniu sądu. "

Dość powiedzieć jeszcze, że oskarżony o gwałt - wedle tego uzasadnienia - odwiózł pokrzywdzoną do domu taksówką.

I tak jest od początku do końca książki. Okulary też miałam mokre od łez.


Jeszcze głośniej śmiałam się czytając historię innego gwałtu:

" ofiara miała 47 mocno zaniedbanych lat i wracała do domu po pracy z zakupami. Napadł ją straszny bandzior, jako gwałciciel całkiem sprawny, i właściwie nie żywiła do niego żadnego żalu. Wcale by go nie oskarżyła, gdyby nie to, że wśród zakupów znajdowało się 2 kilo kiełbasy, które napastnik zeżarł...
- w trakcie gwałtu? - zdziwił się mecenas."

Nie chce mi się cytować więcej, ważne, że mąż pokrzywdzonej rwał się do bicia żony, z powodu tej kiełbasy, która przepadła i dowiedziawszy się o gwałcie, popędził na  milicję, domagając się stanowczo schwytania bandyty i zwrotu rzeczonej kiełbasy w ilości zakupionej przez pokrzywdzoną, czyli 2 kilo.

I zaskoczyło mnie teraz, że to, co dla mnie dzisiaj jest zabawne, wcale zabawne nie było. W czasach zamierzchłych, socjalistycznego dobrobytu znaczy.

Wyroki skazujące, na życzenie aparatczyków, bo trzeba było ukryć partyjne świństewka. Sędziowie, którzy nie byli niezawiśli, bo mianowani przez władzę. Mało tego, bywali awansowani ze stanowisk woźnego sądowego do rangi sędziego. Bo ktoś komuś coś, za coś.

I jeszcze pomyślałam, że "Gwałt" trafił mi się w czasie, gdy trwa w kraju walka o niezawisłe sądownictwo. Zdobycz RP. Walka o Trybunał Konstytucyjny. Są tacy, którym marzy się powrót do tamtej epoki. Czy niektórych z nas czeka powtórka z rozrywki? Młodzi, zanim oprzytomnieją, obudzą się w innym świecie. Trochę czasu minie, zanim zrozumieją, że ten nowy świat im się wcale nie podoba...

Polak mądry po szkodzie? Czy też: Polak sobie nową przypowiastkę kupi, że i przed szkodą i po szkodzie głupi?




Brak komentarzy: