piątek, 27 maja 2016

Google i prawa autorskie

Wojna o prawa autorskie. Google digitalizuje miliony książek, udostępniając je w wyszukiwarce. Autorzy masowo protestują. W zasadzie mają rację.
Google przejmuje kontrolę nad naszym życiem. Sama chciałam dołączyć do Google+, ale na szczęście zauważyłam, z czym to się wiąże. Google+, to utrata resztki, i tak już niewielkiej, anonimowości. To jest tak, jak otworzyć na oścież wszystkie drzwi i położyć się spać, zażywszy wprzód silny środek nasenny. Każdy, kto zechce, może splądrować nasze mieszkanie, przetrząsnąć szuflady, kąty, obejrzeć nasze pamiątki.

Czy ja tego pragnę? Nie. Potrzebny mi margines bezpieczeństwa, coś takiego, jak bikini - niby zakrywa niewiele, ale jednak nie czujemy się do końca nadzy. Zamiast spaceru gołą plażą, wolę jednak spacerować dziką plażą. W przyodziewku.

Jednak kopiowanie książek i udostępnianie ich w Internecie budzi we mnie mieszane uczucia. Przypomina mi "Obłok Magellana" S. Lema. Futurystyczne wizje tego autora. Świat, w którym każdy dostaje to, czego w danej chwili potrzebuje. Niczego się nie kupuje, bo obowiązuje zasada "każdemu według potrzeb". Pamiętam - czytałam tę powieść w czasach, gdy globalnej sieci nie było, a o komputerach wiedzieliśmy tyle, że ich język opiera się na systemie zero-jedynkowym. Bo w szkole krótko wspomniano nam tylko o języku Algol, a nie każdy z nas posiadał nawet zwykły kalkulator. Komputer był czymś, czego nawet nie znaliśmy. A jest takim wspaniałym narzędziem, bez którego dzisiaj trudno wyobrazić sobie świat.

Wyobraźnia Lema wybiegała daleko w przyszłość, a pomysł, że będziemy taką międzynarodową wspólnotą, obywatelami świata, podobał mi się, ale podeszłam do niego dosyć sceptycznie. Według Lema, wszystkie dzieła, jakie stworzył człowiek będą dostępne w wersji cyfrowej, to jasne, ale dla każdego, w dowolnym momencie. Kiedy będzie miał na to ochotę. Domy, praca, żywność, ubrania - będą na życzenie. Nie będzie biedaków, bezdomnych, głodujących. Wspaniała perspektywa, fakt!

Tylko nierealna. I ta książka jest o tym, że człowiek potrzebuje czegoś nieprzewidywalnego, nadzwyczajnego, łaknie swobody wyboru i nie oczekuje w gruncie rzeczy, że spełnią się jego wszystkie marzenia. Człowiek, który ma zbyt wiele, jest nieszczęśliwy. Świat, który zaspokaja wszystkie ludzkie potrzeby, jest przerażający i okrutny. Tak przerażający, że wielu doprowadza do obłędu. Są tacy, którzy wolą umrzeć, niż żyć w idealnym otoczeniu, przypominającym, komfortowe wprawdzie, ale jednak tylko więzienie... Więzienie pozbawione krat i strażników.

Kto jednak dzisiaj czytuje Lema? Kogo bawi np. "Powtórka"? Konstruktorzy Trurl i Klapaucjusz?
Czy jest jeszcze ktoś, poza mną, zaintrygowany pomysłem stworzenia świata lepszego, niż ten, który znamy? Pewnie niewielu.
Lem, to jeden z tych, których umieściłam w swoim, prywatnym całkiem, panteonie WIELKICH LUDZI, KTÓRZY ZMIENILI MÓJ ŚWIAT.





Brak komentarzy: