piątek, 8 kwietnia 2016

Wiosenne migdalenie

W firmie mojej wiosna na całego. Seks uprawia się powszechnie, a na dodatek wcale nie pokątnie! Bo na oczach wszystkich. Jak się drozdy do tego migdalenia przyłożyły, to na świerku pojawiła się nieruchomość. A wznoszona była zaledwie w 3 dni!




Budowa gniazda budziła zrozumiałe zainteresowanie innych skrzydlatych ichmości. Sójki, sroki, cukrówki, a nawet mniejsi bracia i siostry naszych kwiczołów, kręcili się i przekrzywiali łebki z podziwem dla tempa robót budowlanych. Ja też. A budowniczy zdaje się, że to samiec był, bo dziób pomarańczowy miał, tak była zaabsorbowany zbieraniem materiału, że ignorował mnie całkowicie. Nie przeszkadzały mu ani ja tuż obok, ani nawet głośne rozmowy licznie przemieszczających się pracowników i klientów.  Wybierał z trawy patyczki tuż przy moich stopach, nie zwracając na mnie najmniejszej uwagi. Spieszył się. Przyszło mi na myśl, że pewnie jaja już lada chwila będą składane! Ale... po tych trzech dniach intensywnych prac, młoda para dopiero przystąpiła do produkcji dzieci. Nie fatygowali się lecieć gdzieś w ustronne miejsce, z dala od wścibskich oczu, tylko z zapałem seksowali się na sąsiednim drzewie. A możliwości samiec zdaje się ma, bo powtarzali zabawę co kilka minut. No, ja to nawet rozumiem! Cokolwiek się robi, należy to robić starannie. A produkcja dzieciątek to nie zupa, nie można doprawić później. Zrobione niestarannie nie będą dumą rodziców.

Nasze młode drozdy kwiczołki z pewnością będą wykończone bardzo dokładnie :)

Brak komentarzy: