środa, 6 kwietnia 2016

Szał ciał

Na blogu Grzesznika awantura. Autor się wkurzył i nie bez powodu. Rozumiem go, bo zachowanie czytelniczek jest po prostu obrzydliwe. Nie wiem, których, ale jest! Nie lubię tematyki tego bloga, ale intryguje mnie połączenie talentów. Różnorakich, na dodatek zdających się wzajemnie wykluczać.

Sama postać autora też jest ciekawa. Ale nie na tyle, żeby mi do głowy przyszło śledztwo w sieci, czy gdziekolwiek prowadzić! Zresztą, niech tam sobie nawet śledzą, to by było pół biedy! Ale ujawnianie czegokolwiek, gdy ktoś wyraźnie sobie tego nie życzy, to jest ohydna praktyka.

Chcesz wiedzieć, dowiedz się, ale buzia w kubeł. To jego życie, jego blog i jego sprawy.

Niektórym ludziom potrzebna jest chyba kuracja psychiatryczna...

A tu jeszcze Autor pisze, że mu obraźliwe listy ślą? No, to już jest nękanie!

Sieć, oplatająca cały, ziemski glob jest, jak widać, niebezpiecznym miejscem. Wprawdzie na razie nic mnie tutaj złego nie dotknęło, bo mój pamiętnik kontrowersyjny jest jedynie politycznie, ale zastanawiam się, czy nie należy zamknąć i pisać sobie w pececie? Ostatecznie polityka któregoś dnia też może wkroczyć w moje życie bardziej, niż bym tego pragnęła... ustawa o inwigilacji jest? Jest! Skąd mam wiedzieć, czy mnie też nikt nie śledzi w sieci, bo mu się nie podoba?

A mnie się nie podoba! KE fragmentarycznie, ale jednak zawitała do naszego kraju. Stwierdziła, że dzieje się źle, że wyrok nie uznawany przez obecną władzę należy bezwzględnie opublikować i się do niego stosować. A minister Ziobro kieruje sprawę TK do Prokuratury. I rząd ani myśli wziąć pod uwagę opinię kogokolwiek, jeżeli niezgodna z opinią ich partii.

I bunt we mnie rośnie, pęcznieje i rośnie jak zaczyn drożdżowy. Jest go już więcej, niż mnie samej.

I nie wiem, czy gdy znowu usłyszę, że jestem komunistycznym pomiotłem, albo obywatelką gorszego sortu, czy innym podobnie sympatycznym okazem, to nie grozi mi zakalec?

Nie, nie zakała, tylko zakalec. O, tak, zakalec.

Brak komentarzy: