niedziela, 10 kwietnia 2016

Dziewuchy

Dziewuchy wyszły na ulice miast, nie tylko w Polsce. Protestują przeciwko zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej, która i tak ostra jest tak, że niewiele kobiet może zeń skorzystać.

Co jakiś czas wybuchają afery związane z aborcją. Ale to raczej w związku z klauzulą sumienia, niż samą ustawą, w formie obecnie obowiązującej. Lekarze, którzy przez dziesiątki lat zarabiali na aborcjach krocie, nagle przypomnieli sobie, że mają sumienie. I odmawiają nawet w przypadkach ewidentnie uzasadnionych, przeciągając sprawę tak, żeby do zabiegu nie doszło. I to sumienie ukierunkowane na ochronę płodu, nie drga nawet w odniesieniu do ciężarnych, nieszczęśliwych kobiet. Kobieta, to piękna i słaba płeć. O którą troszczą się faceci i o której względy zabiegają. Kobieta, to muza poetów, dla której błaga się o wenę Erato i wznosi peany. To także najczęściej stosowany chwyt reklamowy, w ofercie skierowanej do panów. Błyszczące auto, dwuślad, albo nawet piła łańcuchowa zachwycają dopiero wówczas, gdy wypina przy niej kształtne pośladki biuściasta dziewoja. W piętnastocentymetrowych szpilkach. Z tą piłą w dłoniach, oczywiście. I faceci hurmem do salonów pędzą kupować.

Tylko w salonie cycatej dziewczyny nie ma, w przeciwieństwie do towaru, na dodatek z jeszcze dłuższą, niż te szpilki ceną. Ale w wyobraźni na siedzeniu obok jawi się facetowi tamto dziewczę hoże, zamiast żony, która urok nowości straciła w tak zwanym międzyczasie.

I, gdy już nabytek stanie w garażu, nachodzą faceta myśli grzeszne, błądzące gdzieś wokół tamtej pinupgirlaski. I niejeden znajdzie sobie, przygrucha i użyje. Znaczy podobnej dziewuchy użyje. Ale wróci do dom, skruszony, z wyrzutami na sumieniu pobożnym. Przypomni sobie swój grzech cudzołóstwa i niezwłocznie chce odbywać pokutę. I ten grzech, aczkolwiek przyjemny w użyciu niewątpliwie, pozostawia ślad w postaci tych wyprysków tu i ówdzie, przy czym na tym sumieniu też.

Kobieta. Z nią jeszcze gorzej bywa. A już najgorzej z taką, której w życiu nie układa się po jej myśli i chęci. Kobieta, która do łóżka idzie z facetem, który budzi w niej jedynie myśli na temat: malować? Nie malować?
Kobiety tego typu mają w duszy bezmiar zawiści. I gniewu na cały świat. Skoro mnie jest źle, czemu ma być lepiej innym? Takie kobiety, to dewotki bez względu na wiek. One wszystko wiedzą najlepiej. Hamują postęp, trzymając w zębach tradycję i wiarę. Nie na darmo niepokalana matka została wyniesiona ołtarz jako wzór do naśladowania i obiekt wiary może większej, niż ten, który ją stworzył. Ten ołtarz ma przyciągać kobiety i wmawiać im, że są najważniejsze, pod warunkiem, że posłuszne. I te niedopieszczone damy czczą, zachłystują się świętem najmilszym w roku, bo odzwierciedlającym ich los. Los kobiety-inkubatora. I jest im lepiej, lżej. Udają, że je to cieszy, bo nie mają innego wyjścia.

Płodność i macierzyństwo to w wielu kulturach najważniejsze atrybuty kobiety. Bardzo wygodne dla facetów, a chętnie adaptowane myślowo przez ograniczone przedstawicielki płci pięknej. Starożytni Grecy nie uważali, że ciało kobiece jest piękniejsze, niż męskie. Zachwyt budziło to drugie. Niewiele nagich kobiet uwieczniono w posągach.

Facetowi wybacza się wszystko. Kobiecie nic, albo prawie nic.

W demonstracjach uczestniczyło mnóstwo kobiet, tych myślących i spełnionych. Przyszli też mężczyźni, ale ich było niewielu. I te demonstracje odzwierciedlają fakt, że potrzeby i los kobiet, w gruncie rzeczy większości panów nie obchodzi. Uważają, że to nie jest ich sprawa, ani problem, mam tu na myśli to prawo do aborcji. Oni przecież w ciążę nie zachodzą. Póki co.

Wypowiedzi tych nielicznych uczestników wczorajszych marszów "Dziewuch", niosą jednak iskierkę nadziei, że coś się zmienia. Jeden młody mężczyzna powiedział otwarcie, że to nie jest wyłącznie problem kobiet, ale także mężczyzn, bez których tych ciąż by nie było. Są współodpowiedzialni i nie mogą udawać, że ich ten temat nie dotyczy.

Dziękuję wam, panowie, że choć nielicznie, ale próbujecie być dla nas równorzędnymi partnerami.

Tym, którzy tak troszczą się o poczęte życie nie dziękuję, ale radzę zatroszczyć się o to, które ujrzało światło dzienne, bo gdy to już nastąpi, to wasza, cała troskliwość przepada bez wieści.





Brak komentarzy: