poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Aleja Tajemnic


"Miarą dobrej religii jest to, czy można z niej żartować"  
(cytat  Irvinga z Chestertona)

"Wyobraźnia nie jest jak kran. Nie możesz jej zakręcić, gdy kończysz pisanie. Nawet wtedy pracuje na wysokich obrotach" 

"Nie każde fatum przychodzi znienacka."

"Autobiografia jest ostatnim ratunkiem  pisarza, któremu brak wyobraźni." ( ten cytat chyba nie jest dokładny, ale taki był sens, wynikający z treści)


Kolejna książka J. Irvinga, którą mam chęć  przytulić. Bardzo mnie poruszyła, wpędziła w stan, który zwę "wmyślaniem się" .

Jestem ciut zszokowana odkryciem, że J. Irving był zapaśnikiem, zanim napadła na niego ta pisarska wena, czyniąc z niego jednego z najlepszych pisarzy współczesnych. No, coś podobnego... Jakoś nigdy nie wczytywałam się w biografię Irvinga, zresztą chyba tylko trzy biografie przeczytałam w życiu... pierwsza, to autobiografia A. Queena, aktora. Druga - biografia H. Toulouse -Lautreca , malarza, trzecia biografia Michała Anioła, też malarza. Więcej sobie nie przypominam. Odkrycie, że mój ulubiony pisarz mógł być wcześniej sportowcem, jest dla mnie szokiem. Nie lubię sportowców. Nie lubię sportu, rywalizacji w ogóle. Prawda, sama staram się robić wszystko najlepiej, jak umiem, ale nie z pobudek prymitywnych. Nie zależy mi na byciu lepszą od innych, tylko na osiąganiu celu, czyli na "dobrej robocie" .Czyli podchodzę do zadań "po Kotarbińsku", znaczy prakseologicznie.

Ale nie o tym miałam dzisiaj pisać. Eh, ta moja skłonność do okrążania tematu szerokim łukiem...

Wspaniale napisana książka. O przeznaczeniu, do którego zmierzamy od samego początku. Każdy krok na ścieżce życia, jest naznaczony piętnem czasu. Przyszłość dopada nas w teraźniejszości, która natychmiast staje się przeszłością. Czas jest  tajemniczą pętlą, jakby wstęgą Mobiusa.  Wydaje się, że jesteś po wewnętrznej stronie, a okazuje się, że maszerujesz po zewnętrznej. Bywamy w miejscu, gdzieś pomiędzy jawą, a snem. Juan Diego, bohater "Alei Tajemnic", podążając nieświadomie ku swojemu przeznaczeniu, popychany przez fatum, które nie zawsze "przychodzi znienacka", odnajduje się zawieszony na granicy życia i śmierci. Patrzy w lustro, niepewny, czy jest żywym człowiekiem, czy duchem, jak inne, które są tak bardzo, bardzo blisko.

Nie wiem, czy dobrze mi się to skojarzyło... trzy Mojry. Przędą nić życia, kierują losem człowieka. Fatum, w trzech osobach. Trójca.

Pierwsza Mojra - dzieciństwo na wysypisku śmieci. Druga - przybrani rodzice - dwaj geje, transwestyta i zakochany w nim ksiądz. Trzecia - pisarstwo. Jak sam mówi, nie powinno się pisać książek o ludziach, których znamy, tylko o sprawach, które znamy.

Podróż w jedną stronę, to tytuł powieści, którą zamierza napisać. To byłaby książka o sobie samym. Może dlatego jej nie napisze? Anioły śmierci podążają za nim...krok w krok...

O, matko! Nie wiem... naprawdę nie wiem, w głowie mam tylko chaos.







Brak komentarzy: