niedziela, 13 marca 2016

"Szczygieł", Donna Tartt

Kilku tygodni potrzebowałam, żeby doczytać tę książkę do końca. Utknęłam gdzieś około 700 strony i dalej nie mogłam się przebić. Zalągł się we mnie nieokreślony lęk. Przed czym? Próbowałam sobie na to pytanie odpowiedzieć, ale nie znalazłam odpowiedzi.

Wczoraj wzięłam głęboki oddech i przebrnęłam przez tych sto kilkadziesiąt ostatnich stron książki. I zrozumiałam swój lęk. Wiem teraz, że bałam się tego, co Autorka mi powie, jak zakończy tę opowieść.

Niczego, co mogłoby wzbudzić we mnie pozytywne uczucia, nie znalazłam na kartach tego dzieła.

Szczygiełek, ptaszek, którego tak często zimą obserwuję przez firmowe okno, ptaszek, uwieczniony na zdjęciu, przez okienną szybę, objadający się w naszej ptasiej stołówce. Ptaszek, który trafił do popularnego określenia kogoś z poczuciem humoru, kogoś pełnego wewnętrznej radości - wesolutki, jak szczygiełek!

Tu, na obrazie Fabritiusa, ptaszek uwięziony. Ma skrzydła, mógłby odlecieć, ale ktoś przykuł go do ściennej półki, krótkim łańcuchem. W maleńkich oczkach rezygnacja. I duma. Odebrano mu wolność, ale nie odebrano godności i wolności maleńkiego serduszka.

Theo, uwięziony w świecie, którego nie lubi, w którym nie potrafi się odnaleźć, świecie, którego się boi. Wszystko, co robi, jest moralnie, etycznie, powszechnie niemile widziane. Czasem otwarcie złe. Narkotyki, alkohol, oszustwa, kłamstwo - nic nie jest mu obce.

Ale czarna, nie jest do końca nawet czerń, gdzieś zawsze pojawi się błysk światła, jakiś promień, który ją rozświetli, odmieni, złagodzi.

Kilka cytatów, bo znamienne:

"Miejsce, gdzie rzeczywistość styka się z ideałem, gdzie żart staje się poważny, a każda poważna rzecz żartem. Magiczny punkt, gdzie każda idea i jej przeciwieństwo są tak samo prawdziwe"

" Jedyne prawdy, które mają dla mnie znaczenie, to te, których nie rozumiem lub nie jestem w stanie zrozumieć. Wszystko, co tajemnicze, dwuznaczne, niewyjaśnione. Co nie pasuje do opowieści lub co jej nie ma. jasny błysk na prawie niewidocznym łańcuchu. Plamka słońca na żółtej ścianie. Samotność, która oddziela każdą żywą istotę od każdej innej żywej istoty. Smutek nierozerwalnie związany z radością."

"I zrozumiałem to, choć jest to straszna świadomość. Nie możemy wybrać, czego chcemy, a czego nie chcemy, taka jest trudna, samotna prawda. Czasem chcemy czegoś, choć wiemy, że to nas zabije. Nie da się uciec przed tym, kim jesteśmy."

Walka z samym sobą, to walka z wiatrakami.

I na koniec jeszcze jeden fragment:

"I choć bardzo bym chciał wierzyć, że za iluzją kryje się prawda, z czasem doszedłem do przekonania, że tak nie jest. Albowiem między "rzeczywistością" z jednej strony a punktem, gdzie umysł styka się z rzeczywistością, istnieje strefa pośrednia, tęczowa krawędź, gdzie rodzi się piękno, gdzie dwie zupełnie różne powierzchnie mieszają się i stapiają, przynosząc coś, czego nie jest w stanie dać życie: w tej przestrzeni mieści się cała sztuka i cała magia."

Jest jeszcze coś, co sobie odnotować muszę, bo przywołało mi pamięć o innej książce, którą kilka miesięcy temu czytałam. Pippa, mądra dziewczyna, zwichnięta przez okrutny los w tych samych okolicznościach, co Theo tłumaczy mu, czemu, choć go kocha i wie, że on kocha ją, nie mogą być razem. Pippa wie, że dwoje naznaczonych piętnem ludzi nie może stworzyć szczęśliwego związku, szanse na to są prawie żadne.


"Szczygieł", to bardzo, bardzo dobra książka. Autorka, to wielka pisarka. Zasłużyła na nagrody. Wiem, że kupię teraz "Tajemną historię" i "Małego przyjaciela". Ja po prostu muszę je przeczytać.

I przytulić. Dzięki, Donno!



1 komentarz:

katy:-* pisze...

Dzień dobry.
Agrafko zachęciłaś mnie. Chcę kupić teraz tę pozycję, ale z jej przeczytaniem poczekać muszę, gdyż obecnie mam głowę zajętą innymi sprawami.
Pozdrawiam.