sobota, 12 marca 2016

Świecówki

Muszę rozwinąć wczorajszą notkę, bo coś mi nie daje spokoju. Olśnienie przyszło o świcie. Adam Grzesznik źle postawił pytanie, a właściwie oba, które zadał jakby jednym tchem.
I ja w tym czułam jakiś dysonans. Jak wtedy, gdy słucham jak jakiś lansowany na siłę artysta od siedmiu boleści wyje niemiłosiernie, nie śpiew słychać, tylko pojękiwanie, a muzycy dają czadu hardrockowo. I te jęki nie współgrają z rytmem.

Ale nie o tym miało być, wróć Agrafko do meritum.

Otóż, moim zdaniem pytanie powinno brzmieć tak:

"czemu, choć trzymam w dłoni świecowe, kolorowe kredki, moje obrazy wyglądają, jakbym szkicował węglem?"

Bo to nie o to idzie, że te kredki, to byle jakie narzędzie! To wspaniałe narzędzie, jak każde inne. Pod warunkiem, że w dłoni prawdziwego artysty. Ktoś, kto ma ten dar, umiejętność tworzenia obrazów, nawet patykiem na piasku stworzy arcydzieło. Jeżeli chce. I czuje taką potrzebę.

Wydaje mi się, że Adam trzyma w dłoni te świecówki, rysuje nimi swój świat, ale kolor blaknie i zostaje tylko szkic do obrazu. I dotyczy to obu pytań, bo efekt pisarski i życiowy jest inny, niż zrodzony w wyobraźni posiadacza kredek.


Tak... a jeżeli artyście się nie bardzo chce, to:

Poeta ( lamus, grudzień 2007)

zniszczone ma ręce
i umysł wytarty
zziębniętą szyję owija szalikiem

wierzył, że poezji
wnet zapełni karty
z czapką w dłoni stoi
pod cudzym pomnikiem


Nie pamiętam gdzie to wyczytałam, ani kto jest autorem, ale podobało mi się to:

Pisarz wie co chce powiedzieć, ale nie wie - jak to powiedzieć. Poeta wie jak powiedzieć, ale nie wie co chce powiedzieć.

Ja mam w sobie takie 2 w 1, czyli ani nie wiem do końca co, ani też nie wiem jak...

Wszyscy zachwycają się wspaniale dobraną fotografią Huhg Hefnera do tego posta. Czemu nikt nie napisała, że to zdjęcie jest ... martwe? jest jak zrobione w muzeum figur woskowych. Nie ma na nim żywych ludzi. Jest zimne. Tak, martwe w swojej wymowie. Brrr...

Brak komentarzy: