środa, 23 marca 2016

Pisanki z awanturami w tle



Pisanki moje też w tym roku jakieś takie... nijakie? Chyba czuję się lekko wyjałowiona przez te awantury polityczne. Nie tylko zresztą...

Wczoraj w firmie "jajko". Dwa tygodnie przygotowań, a wczoraj 7 godzin na nogach, na obcasach. Dzisiaj zjechałyśmy wszystkie, jak jedna, w stanie wskazującym na wyczerpanie. Ledwie wdrapałam się wczoraj na to IVp., ostatkiem sił zrobiłam obiad, a potem godzina ze stopami w wodzie z morską solą i sodą. To wtedy popełniłam te pisanki i wyszły, można powiedzieć, kompatybilne. Z moim nastrojem i ogólnym niemaniem chęci do niczego. Pewnie bym ich nawet nie tknęła, ale VIP M. obiegł stół dookoła i podążył prościutko do mnie, stojącej przy kociołku z żurkiem z pretensją: Pani Agrafko!!! Gdzie jest pisanka dla mnie? I w ogóle dlaczego w tym roku nie ma na stole pisanek??? No, to chciał nie chciał... obiecałam, że zrobię i dam znać, że czekają. Cóż, zachwycony raczej tym razem nie będzie.

Troszkę poprawiła mi nadwerężony humorek lektura,  rozwijającej się od kilku dni pyskóweczki pod usuniętym jakimś tekstem A.G.  Co tam było, pojęcia nie mam, ale czytelniczki omal się tam nie pobiły, dyskutując zawzięcie i prowadząc dochodzenie: co było, kto był, czy w ogóle był i dlaczego autor usunął zdjęcie (film?) tekst. To coś dotyczyło zdaje się koncertu niejakiej Madonny, która śpiewać wprawdzie nie bardzo umie, ale show niezły robi na scenie, o ile mi wiadomo. A, że dzisiaj wystarczy goło-leć, zdolności wokalne są zbędne, to gromadzą się liczne rzesze. I mnie nic do tego, niech się gromadzą, byle beze mnie.

O ile zdołałam coś z awantury zrozumieć, to chyba na tym zdjęciu, czy filmiku ( nie wiem, bo raz tak, a za chwilę inaczej piszą) był nie kto inny, a AUTOR we własnej osobie.

I tak, zerknąwszy, a nawet prześlizgnąwszy się po sporej części komentarzy, nabrałam ochoty na dumanie i stwierdziłam, że muszę zweryfikować swoją opinię w pewnych kwestiach.

S.J. Lec napisał dawno temu coś tak cudownie prostego, a tak oddającego rzeczy sedno, że to aż boli:

"Dno jest dnem. Nawet, gdy jest obrócone do góry nogami"

Teraz rozwijam myśl mojego Mistrza.

1 komentarz:

katy:-* pisze...

Piękne pisanki.
Sama Agrafko takie cuda robisz?
Pozdrawiam.