wtorek, 1 marca 2016

Miłość

Miłość nigdy nie jest prosta. I na receptę. Nie da się jej zażywać trzy razy dziennie po posiłku, albo przed. Miłość jest jak kwaśne jabłko, które pachnie i kusi, a nagryzione, sprawia, że cierpnie skóra.

I, jak z tym jabłkiem zielonym, lepiej poczekać aż dojrzeje, tak miłości trzeba dać czas, żeby wypełniła nasze życie swoim aromatem. Czasem bywa za późno, by się nim zachwycić, nacieszyć. Nawdychać.

Pewien, bardzo mądry ksiądz, ksiądz Twardowski powiedział: "Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą." Szkoda, że zaczynamy to rozumieć, gdy już odejdą.

W tym roku minie 13 lat od czasu, gdy odeszłaś, Mamo... I pięć od twojej śmierci, Tato. Byliście przy mnie, ze mną. Tyle długich lat. A ja myślałam, że będziecie zawsze. Pamiętam cierpienie, Wasze. Moje było wtedy nieistotne, chociaż wygryzało, niszczyło mnie od środka. Dopiero wtedy, gdy widziałam, jak powoli oddalacie się, wtedy, gdy rodziła się we mnie złość, gniew, bezsilność wobec ogromu waszego cierpienia, zrozumiałam, jak bardzo Was kocham. I, że już nie zdążę...

Staram się. Kochać tych, których mam. Chociaż czasem wszystko się we mnie buntuje. Zapiera, broni przed tym kochaniem. Jakiś chochlik szepcze do ucha: Nie kochaj, nie zasługują na to. Wykorzystują to twoje głupie uczucie, wysysają cię, jak pająk swoją zdobycz.
Ale ja wiem swoje. Trzeba kochać dziś, bo jutro może być za późno na miłość. Może nie być żadnego - jutro! Nie odkładam na lepsze czasy. One nie nadejdą.

Wczoraj tuż przed świtem, gdy samotnie paliłam papierosa, a słońce jeszcze ziewało, niezdecydowane, czy wstać, czy jeszcze pospać, nakryte kołderką chmur, we wciąż jeszcze uśpionych lipach rozśpiewały się znienacka kosy. Przedrzeźniały się, pogwizdując dźwięcznie, jakby ćwiczyły grę na flecie. Ich radosne przekomarzanie w ciszy poranka było niczym najpiękniejsza pieśń, wyśpiewana ku chwale życia. I ku chwale miłości.



Wierszyk banalny

Miłość to nie są tylko puste słowa,
Nawet złożone w zgrabne wiersze.
To widzieć wciąż i wciąż od nowa,
Że dnie kolejne są jak pierwsze.

Miłość to także  jest tęsknota,
To uśmiech z rana, to odkrycie,
Że płyną lata, lecz nie ochota
Żeby z kimś dalej iść przez życie.

Miłość to troska, to staranie,
By wątły płomyk  ciągle płonął,
Nieważne przy tym, drogi panie,
Czy on jest mężem, ona żoną.

Miłość to czasem także cisza,
Milczenie, które nie jest pustką.
Czasem fałszywy dźwięk klawisza,
Oczy otarte czyjąś chustką…




1 komentarz:

katy:-* pisze...

Nie wiem. Nie jestem specjalistą od miłości, jej się cały czas uczę od Boga. Różnie z tym bywa. Wystawia mnie pod wiatr. Nie jest łatwo.
Dawno temu zafascynowała mnie książka E. Froma "O sztuce miłości"
Dla mnie genialna.