niedziela, 13 marca 2016

Jak za komuny

Niedzielny ranek. 13 dzień miesiąca. Jak wtedy, gdy w TV pojawiło się stado Wron. tak, to prawda, wtedy był grudzień...

Pan Monsz wstał pierwszy. Mówi: Obiecaj, że nie będziesz otwierać komputera, chociaż do południa!
Będę - odpowiadam - muszę popracować. A czemu mam nie otwierać, coś się stało, gryzie, czy co?
No, dobrze... zobacz - odpowiada Pan Monsz - wiesz, ile osób było na wczorajszej manifestacji?
Bardzo dużo - odparłam krótko.
Nie, mylisz się! Kilka osób. i pokazał mi Publiczną TV w sieci.

Zaspana jeszcze, ale przetarłam oczka, nadziałam drugie i zerkam w jego monitor. A to co????

No, to właśnie ma być ta manifestacja, Agrafko! Jak za Stalina mamy! Manipulujemy faktami, jak wtedy.

Hmmm... Wiesz, teraz widać wyraźnie, na jakich wzorcach opiera się nowa władza. Wielu, zwłaszcza starych ludzi, nie ma w domu komputera, Facebooka, kontaktów ze światem, mają tylko jedynie słuszną TV. I można im wmówić wszystko, co się tylko chce! Nawet trudno mieć do nich żal, czy pretensję, że potem głosują, jak głosują! I w ogóle, że myślą, jak myślą. Oni wierzą w media państwowe, tak ich nauczono i nic, ani nikt tego nie zmieni... Masz rodziców, wiesz. Nawet nie warto zaczynać dyskusji!

Dlatego, Panie Monszu, ja muszę zadzwonić. Oni są na każdej manifestacji. I popatrz... też emeryci, a jak różni...
No, tak, ale oni nie chodzą do kościoła, tylko kierują się rozumem. A to wymaga wysiłku, na który wielu jakoś nie stać.

A wiesz, co mnie cieszy najbardziej? To, że manifestacje w obronie demokracji i Konstytucji są pełne uśmiechu, radości, która płynie ze świadomości, że jest tak wielu Polaków, którzy nie wpisują się w tę dobrą zmianę na gorsze. I, co najistotniejsze, nikt nikogo nie tłucze parasolką, nie niszczy kamer, ani nie wyzywa! Nie ma w tym marszu nienawiści. Jest czasem szyderstwo, ale głównie wezwanie do poszanowania wszystkich, a nie jedynie wybranych.

Pan Monsz wysłuchawszy mojego przemówienia dodał tylko krótką puentę:

Sikorski mówił, pamiętasz?, że trzeba "dorżnąć watahy". Posypały się na niego gromy, bo słownictwo nie takie, bo nie można tak o przeciwnikach... Teraz PiS dożyna  watahy i wszyscy milczą.

A ja dodałam: Muszę przyznać ci rację, chociaż niechętnie, ale to prawda, że gdy ktoś artykułuje głośno groźby, to jest to łamanie dobrego obyczaju, brak kultury i podlega surowej karze, a gdy ktoś inny je wprowadza w czyn, to natychmiast znajduje się jakiś cel, który uświęca drastyczne środki...

Kolega Konstruktor napisał, że w tv Republika podano wyniki sondażu. 92% jest za odrzuceniem opinii Komisji Weneckiej, 8% za jej przyjęciem.

No, to kto jeszcze nie wie, dlaczego oni śpiewają "Nie rzucim ziemi, skąd nasz ród?". Jak się jest rodem z PRL-u, to się rozstać z nim nie sposób.

Brak komentarzy: