piątek, 11 marca 2016

Dlaczego mażemy świecówkami?

(...)I tylko teraz przyłapałem się na tym, że zastanawiam się dlaczego nie umiem, dlaczego zamiast w końcu nauczyć się pisać ja nadal tylko mażę świecówkami.

źródło tego tekstu: grzesznikadam.blog.onet.pl "Mażę świecówkami"


Nie zamierzam włączać się do dyskusji na tym blogu, ale tu mogę sobie poszaleć, prawda?

Odpowiem na to pytanie sobie, nie autorowi. Bo nie tylko on je sobie zadaje.

Dzielimy się na:

1. beztalencia, nieświadome tego faktu, więc przekonane, że jest przeciwnie i realizujące się w dziełach niepotrzebnych nikomu
2.  beztalencia, świadome tego faktu, ale wciąż podejmujące próby nauczenia się, mimo, że talent się ma, albo go nie ma. Kropka. Też realizują się w czymś, co psu na budę chyba...
3. utalentowanych, ale nieświadomych tego faktu, w związku z czym nigdy nie poznanych
4. utalentowanych,  świadomych, ale z przerośniętym ego, więc realizujących w nadmiarze, niekoniecznie udanym
5. utalentowanych, świadomych niby, ale nie mogących w ten swój dar uwierzyć, więc obdarowujących nas perełkami sztuki
6. utalentowanych, ale leniwych, zatem bez twórczej realizacji
7. utalentowanych, ale nie dysponujących czasem, więc bez twórczej realizacji
8. utalentowanych "zakaźnie", czyli stosujących metodę "zaraz", co, jak wiadomo, oznacza wielką bakterię.

Teraz trzeba tylko sprawdzić, którym się jest przypadkiem.

Ja jestem tym nr 2. Stanowczo.

A tu wiosną powiało znowu:

http://ceramika-reni.blogspot.com/

Reni, co Cię teraz naszło na te wietrznice? ładne zresztą :) bardzo!



Brak komentarzy: