piątek, 5 lutego 2016

Znudzony A.

Mam tu link to strony jednego autora. Link dodałam nie dlatego, że ten blog wzbudza we mnie emocje pewnej szczególnej natury, nie! Nie wzbudza. Nie należę do grona zachwyconych czytelniczek. Mnie interesuje ewolucja. Ewolucja osobowości i - nie ukrywam - talentu Autora. Ten talent marnuje się, tonie w tym morzu bezwartościowej papki. Historie o seksie, niekończące się opowieści ze szczegółami, mogą znudzić każdego. Nawet kogoś, kto seks wyjątkowo lubi. To jak z lubieniem jakiejś piosenki. Słuchana pierwszy, drugi, nawet dziesiąty raz jest miodem dla uszu, ale po n-tym razie wywołuje mdłości. I nagle okazuje się, że już nie jest ulubiona, a wręcz przeciwnie.


Autor, który początkowo wyrzucał z siebie teksty, niczym wściekły człowiek obelgi, z upływem czasu zaczął robić coraz dłuższe przerwy. Indagowany nieustannie przez wierne czytelniczki, które wśród ochów i achów upominają się o kolejne wpisy, próbuje coś pisać, ale teksty są teraz inne, wyraźnie inne. Mają inny "ciężar gatunkowy", przepadła gdzieś lekkość pióra i prostolinijność wypowiedzi. Fakt, wszystkich nie czytałam, ta tematyka mnie nudzi. Jednak zwróciłam uwagę na formę i wagę tekstów z różnych okresów. Coś we mnie drgnęło, zapaliło się światełko. Sięgnęłam po wydruk swoich wieloletnich zapisków blogowych. Na chybił trafił otwierałam posty z różnych lat. To był szok - dla mnie, autorki tych babskich bzdur. U mnie też dokonuje się swoista ewolucja, zmienia się forma, styl, tematyka nawet, przynajmniej częściowo. Coraz mniej głupawych wierszyków, coraz więcej o polityce piszę. Rzadziej o kroplach rosy, częściej o bieżących wydarzeniach. Jedno tylko jest niezmienne, wciąż dużo  na temat książek.

A.Grzesznik jest zdecydowanie lepszy, zdołał w międzyczasie popełnić trzy książki o seksie. I to zdaje się go wyczerpało doszczętnie. Bardziej, niż sam seks. Ciekawa jestem, czy znudził się tylko pisaniem, czy tym tematem? Ostatnie wpisy, w moim przekonaniu, zapowiadają powolną śmierć tego bloga.  Czytelniczki popadną w stan depresyjny, jak nic! Tylko jeszcze o tym nie wiedzą, bo za bardzo koncentrują się na tekście, a nie na "międzywierszami"...

Nie wiem, znowu nie rozumiem, czy czytelniczki naprawdę są takie zachwycone, czy tylko udają, bo pragną być cool?

3 komentarze:

katy:-* pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
katy:-* pisze...

Coś w tym jest racji. Ziarenko prawdy.
Jestem jego czytelniczką i blogowiczką ale należę do tego grona osób które nie popadnę w depresję gdy zdecyduje zamknąć bloga.

agrafka pisze...

Tak, Katy... mnie to naprawdę żal tego talentu. Mógłby z Adama być dobry pisarz... albo pisarka, bo do końca pewności co do płci nie mam.