wtorek, 23 lutego 2016

Ten, który czeka

Katy... próbowałam przeczytać jak leci, znaczy wszystkie komentarze. Nie dałam rady, jedno podejście to męka. Może na raty się uda?
W każdym razie znalazłam twoje wpisy :)

Przerażające jest to, co z tych komentarzy wynika, nie Twoich, tylko pozostałych! Była taka głośna sprawa w Polsce: zgwałcona dziewczyna poszła na Policję, a policjanci ją wyśmiali, robili sobie z niej żarty. Powszechne jest mniemanie, że dziewczyny (kobiety) to lubią w skrytości ducha. I prowokują. I z tych komentarzy wynika, że tak jest. A ja się z tą opinią nie zgadzam. Tylko myślę, że z powodu takich, absolutnie marginalnych upodobań niektórych "dam" ( w cudzysłowie, bo kim, jak kim, ale damą, to Anna nie jest akurat!), faceci wrzucają kobiety do jednego worka, bo tak im pasuje akurat. Do ich potrzeb i chęci.

Dla mnie, to, co Adam opisał, to przestępstwo i kropka. Nie ma tłumaczenia, że Anna to lubi. Przemoc jest przemocą, bez względu na to, czy akceptowana, czy nie. Markiz de Sade znęcał się nad dziewczętami, im się to podobało, ale w więzieniu wylądował.
Powiedzenie: "szczyp mnie, gryź mnie, rób mi znaki, jam twa!" jest tylko żartem. I tak trzeba to traktować.

Anna w książkach Adama też chciała przemocy. Moim zdaniem kwalifikuje się do leczenia.
A wiesz, Katy, ostatnio mówili o przetrzymywaniu w szpitalu psychiatrycznym kilku mężczyzn, których sąd tam swoim wyrokiem umieścił. Sąd uznał, że ktoś, kto dokonał drobnej kradzieży chory psychicznie być musi i trzeba go leczyć w zakładzie zamkniętym, elektrowstrząsami. Jaka metoda dla Anny byłaby właściwa - nie mam pojęcia! Czy w ogóle jest jakaś metoda też nie mam pojęcia. Tekst mi się nie podoba. Wcale. Jest ohydny, cały ten tryptyk. Ale to tylko moje zdanie. Co ekscytuje w nim większość komentatorek - też jakoś nie dociera do mojej - najwyraźniej tępej - mózgownicy.

I, żeby kontynuować, troszkę abstrahując od seksu, to uważam, zgadzając się z wieloma znajomymi mi mężczyznami, że kobiety same z siebie robią "blondynki" i głupie są tak, że to się sprzeciwia kryminałowi, tu: cytując kabaretowego klasyka :). Miss Polonia... wystawiają swoje ciała, gotowe sprzedać się każdemu, byle zasłużyć na tę miss. W dbałości o wygląd to nawet Michaela Jacksona prześcigają. Jak mawia pewien mój znajomy, pójść z taką silikonową lalką do łóżka, to po prostu obraza męskości. Lubię skojarzenia, Katy, znowu mi się coś przypomniało. Kamieniczki przy Piotrkowskiej w Łodzi. Spacerowałam kiedyś tą skądinąd przepiękną, długą bardzo ulicą, zachwycona wyremontowaną, świeżą elewacją, która cieszy oko. Ale, szukając śladów przeszłości zajrzałam do kilku bram... obraz nędzy i rozpaczy, brud, smród i ubóstwo znalazłam. I opisałam tu kiedyś:
 http://glupstewka.blogspot.com/2008/07/zabytki.html

I zrobiło mi się żal. Tych kamieniczek. I tych kobiet. Są, jak pustka owinięta w złoty papierek. W środku nic. Wielkie NIC...

2 komentarze:

katy:-* pisze...

Grzesznik Adam jednak pomimo mocnych, bo na skraju prawa moralnego opowieściami… wyostrza nam, wyciąga z głębin na światło dzienne, to co w naszej naturze, gdzieś w warstwach pierwotnych naszym chyba jest instynktem. Kręci trochę słowem, manipuluje zdarzeniami, bo że niby to kobieta pragnie być niemalże zgwałcona, a tak naprawdę może każdy facet gdzieś tam podświadomie chce i nie pytając o zgodę, pragnie wziąć swoją partnerkę siłą? I że to nas niby kręci?
Na szczęście jesteśmy myślącymi istotami i te „mądre” (mam taką nadzieję) owieczki nie podążają ślepo za „wodzem”, bo jednak mają swoje wyrobione naturalne zdanie i wiedzę ostatecznie, co im do szczęścia tak na prawdę jest potrzebne. Że szczęście nie oznacza zaspokojenie swoich wszystkich bez wyjątku instynktów w sposób tak jak nam opisuje Autor.
Agrafko tak jak piszesz……, i o tych kamienicach, o kobietach, które gdzieś tam w środku są tak jakby puste, pozbawione sensu i logiki. Jesteśmy z tej samej gliny ulepieni. Jeden człowiek urodzi się w takiej rodzinie, drugi w innej, jeden odziedziczy takie cechy osobowościowe, drugi inne i z tej mieszanki z domieszką nabytych cech z własnej ścieżki drogowej ukształtuje się jednostka osobowa, byt, który w połączeniu z innym ludźmi tworzy jakiś twór wspólnych postaw i zachowań. Czy jest to nasza wina kim ostatecznie jesteśmy, kim się staliśmy? Trochę tak, ale nie do końca.
A może wszystkie tam kobiety (mówię o tych na blogu)mają swoje „mądre” zdania, a tylko kreują się na kogoś, kim tak na prawdę nie chciały być. Tak na prawdę nie chciałyby znaleźć się w takiej sytuacji. Tylko karmią wirtualnie za pomocą słów swoje ego. Nie chwalę tego. Bo jednak jestem zdania, że powinno jednomyślnym wspólnym głosem stać po słusznej stronie sprawy dbając o wspólne dobro. Dobro - w sensie szacunku do ciała kobiecego, do instytucji małżeńskiej, o rodzinę w której wychowujemy potomnych na bycie ludźmi a nie tylko zwierzątkami.
Internet i w ogóle świat wirtualny jest chyba mało wiarygodnym nośnikiem odczytywani myśli i zrozumienia, poznania ludzi, bo nie ma tutaj mowy ciała, intonacji głosu – nie widzimy się.
Przecież ,tak naprawdę jest sporo wspaniałych i zarazem pięknych kobiet. Może dlatego tak piszę, bo w moim kręgu tym takim realnym, tak spostrzegam kobiety z rodziny i z poza, koleżanki, które osobiście znam.
Uważam, że mądrzy faceci dostrzegają to "coś" w oczach kobiet, a im bardziej spojrzenie niepowtarzalne, nietuzinkowe, to tym z piękniejszą kobietą mają do czynienia, bo za tym spojrzeniem, za tymi oczami kryje się jej prawdziwość, szczerość i mądrość duszy.
Na szczęście kobiety, tez potrafią patrzeć i nie są ślepe, tak jak i Ciebie Agrafko spostrzegam za wyjątkową kobietę (chodź wcale Cię nie widzę). Twoja duża wiedza podparta często faktami, porównaniami z życia politycznego, jak i literackiego, poetyckiego jest imponująca.
Widzę, że rozmawiam z kobietą bardzo oczytaną. Pewnie po wykształceniu literackim? Twoje wiersze są dla mnie symbolem Twojej przenikliwej duszy wrażliwo-logicznej, wiedzy o życiu i talentu.
Ciekawie jest poczytać Ciebie i móc porozmawiać z Tobą. Bo, ja jestem raczej skromnym człowiekiem i chyba „prostym”. Choć naturalnie mam inne talenty, którymi Bozia mnie obdarzyła.
Dziękuję za to…, że mogę tu być, za to że znalazłam Twoją myśl. Inspirujesz mnie sobą w pozytywnym kierunku. 
Pozdrawiam.

agrafka pisze...

Prawda, Katy! Gdzieś w najgłębszych zakamarkach podświadomości zapewne czają się takie instynkty pierwotne. Uleganie im, to inna sprawa. Ja się najbardziej obawiam, że młodziutkie dziewczyny, które trafią do tego bloga A., nabiorą fałszywego przekonania o normalności takich zachowań. Są jak ulepione z plasteliny, można je formować dowolnie... To niebezpieczne. Moja siostra jest pedagogiem, powiedziała kiedyś, że dzisiaj to dziewczyny są gorsze, niż chłopcy, sprawiają więcej kłopotów wychowawczych. Są agresywne, wyuzdane, pozbawione hamulców. Piją, przeklinają, biją. Zgadzam się z nią, że to źle wróży...To mają być przyszłe matki. Matki nowego pokolenia obywateli.