czwartek, 18 lutego 2016

Tajne akta ad acta

Hmmm... dziwna sprawa, bardzo dziwna...

Najpierw  były podsłuchy u Sowy &  Przyjaciół, jakoś tak się złożyło, że podsłuchano, czy w ogóle podsłuchiwano wyłącznie przedstawicieli partii wówczas będącej u władzy. Kompromitacja totalna. Akcja Policji w siedzibie redakcji Wprost spektakularna bardzo też była. I jakoś też tak złe światło padało pod właściwym kątem. Teraz, znienacka, ni przypiął, ni wypiął pani Kiszczak pędzi do IPN z tajnymi aktami, które deprecjonują ostatecznie zasługi Lecha Wałęsy na polu walki o wolność i demokrację. I Jego Szara Eminencja zaciera rączki, bo mu w to graj! Zbiegi okoliczności? Czyżby?

A czemu to natychmiast pognano do letniego domku państwa Kiszczaków?  Czyżby zachodziła obawa, że dowodów może być więcej, tyle, że nie na tych, na których akurat by się przydało i mile widziało? A może są na tych, podających się za jedynych prawych i sprawiedliwych i chodzi o to, żeby nie ujrzały światła dziennego? Te, przejęte od Pani Kiszczak, nawet Prezesowi IPN nie zostały pokazane. Pan Prezes nie wie, czyje akta są w tych sześciu workach. Obawiam się, że o wielu nie usłyszymy. Z pewnością o to zadba ktoś...

Ja myślę, że takich dokumentów, które nawiasem mówiąc są niewiele warte, ale wielu mogą narobić mnóstwo kłopotów, jest jeszcze wiele. Bo gen. Kiszczak idiotą przecież nie był! Żeby sobie zapewnić święty spokój musiał, po prostu musiał zgromadzić haki na wiele osób, z pierwszych stron gazet wydanych po 1989 roku. Inaczej dawno by siedział. Znaczy generał. Jakoś tak minęło tyle lat, które dano mu przeżyć w nowej epoce... Wszystkie władze mu pozwalały. To wszystko się samo układa i sugeruje, że sprawa ma drugie, albo i trzecie dno. I fakt, że PiS za poprzednich,  swoich rządów też krzywdy Kiszczakowi nie zrobił, chociaż mógł, jest wielce zastanawiający. Zachowanie pani generałowej też jest intrygujące. Czy ktoś słyszał o tym, żeby posiadacz cennego, skradzionego obrazu gnał z nim prosto do prokuratury? I prosił się o kłopoty? Przecież przechowywanie tych akt było nielegalne. Zrozumiałe byłoby dla mnie, gdyby je przehandlowała jakiejś prasie, np. zagranicznej. Dostałaby za nie naprawdę mnóstwo pieniędzy... Nie wierzę, że żona generała, na dodatek tego akurat,  może być niespełna rozumu.

Ale uwagę społeczeństwa udało się odwrócić skutecznie, prawda? Od spraw naprawdę ważnych dla nas wszystkich. Dla kraju. A Pan Prezydent znowu powiedział, że to jest właśnie spadek po III RP. Te dokumenty przechowywane wbrew prawu w prywatnych domach. Między innymi.

I o to chodzi! O to chodzi...


Brak komentarzy: