środa, 3 lutego 2016

Nie ma jak rzecznik!

Rzecznik PiS, niejaka pani Mazurek, Beata zresztą, wyartykułowała swoją myśl, ubierając ją w brzmiące dziwnie słowa:
Zachęcam samotne matki, żeby unormowały swoje życie osobiste i postarały się o kolejne dzieci, żeby mogły się załapać na program 500+.

W zasadzie, to komentarz nie jest potrzebny. Szczególnie, że pani Beata - prawdopodobnie po obsztorcowaniu solidnym przez Szarą Eminencję - wygłosiła sprostowanie i niby przeprosiny. Z kolejnym, większym jeszcze niż przy pierwszym popisie pani rzecznik, zdumieniem wysłuchałam, że wypowiedź pierwsza nie wiedzieć czemu uległa medialnej nadinterpretacji!?

I ja teraz tkwię w umysłowym marazmie. Bo ja nie rozumiem, nie pojmuję nijak, jak można dokonać swoistej nadinterpretacji takiej wypowiedzi? Myśl moja nie nadąża. Być może nadal nadinterpretuję, licho wie!

Bo ja już taka głupia jestem z natury, że gdy słucham, to słyszę. I w tym moim globusie nie chce żadna inna interpretacja się pojawić, jak jeno taka, że samotne matki są w czarnej d... I są podwójnie, samotni ojcowie też. Bo nie dosyć, że solo borykają się z wychowywaniem bachorów, nie mają z kim dzielić obowiązków i trudów życia codziennego, to przez obecny rząd uważane są za gorszy sort ludności krajowej, bo nie produkujący  w ruchu ciągłym. Gorszy, bo zamiast na ten oto przykład biegusiem do matrymonium podążać kolejnego, to oni tkwią w tym swoim matczynym, albo tatusiowym celibacie, koncentrując uwagę na zapewnieniu bytu godnego potomkowi, który winien niczemu nie jest. Jako jednostka żywa, a zatem cenna, powinno dzieciątko żyć godnie i takoż być traktowane. Jednakże w naszym, popieprzonym kraju godność ma tylko blastula, ewentualnie morula, a w najlepszym razie płód nienarodzony. Po narodzinach godność przepada bezpowrotnie. Tak jakoś.

Brak komentarzy: