piątek, 5 lutego 2016

Inwigilacja

I słowo ciałem się stało. Prezydent podpisał ustawę o inwigilacji obywateli. Dla dobra obywateli. Podobno. W programie "Tak jest" poseł Żalek nawijał jak nakręcony, jak to teraz będzie w majestacie prawa dla tego dobra. Naszego, prywatnego, osobistego. A będzie tak, że najpierw nas będą podglądać w sieci, czytać nasze maile, śledzić, co robimy, podsłuchiwać rozmowy telefoniczne, a potem składać raporty do sądu, żeby sprawdził, czy mogli to robić.

K... mać... doczekaliśmy wolności, niech to diabli! Ja taką wolność słowa mam gdzieś. Porażający jest dla mnie bezwład, albo raczej niedorozwój umysłowy młodego pokolenia. Widziałam w TVN kilkanaście osób protestujących pod Pałacem Prezydenckim, przed kamerą przesunęła się grupka młodych ludzi. Nawet się nie zatrzymali, ledwie zerknęli na protestujących. Obojętność. Zadziwiające, bo to przecież oni są cyberpokoleniem, przyrośniętym do komórek i Internetu, lansującym się na Facebooku, Twitterze, wszędzie, gdzie się da. Z drugiej strony ta ich obecność jest nijaka, nastawiona wyłącznie na sweet focie, selfie i takie tam wynalazki nie wiadomo czemu mające służyć. Źle mówię - wiadomo. Dokładnie wiadomo! Podaży.

Zero zainteresowań, zero odpowiedzialności, zero rozumu. Przyszłość kraju, narodu, cholera jasna!

Ja jestem wpędzona w lata, może nie nadążam za modą, ale potrafię odróżnić mądrość od głupoty, uczciwość od oszustwa. A na komputerach znam się chyba lepiej, niż młodzież. A już na pewno wiem, do czego to urządzenie służyć powinno i jak wykorzystać jego możliwości, żeby sobie ułatwić życie.

O matko... ja tu piszę, a słyszę właśnie, że sześciolatek odgryzł opuszek palca koleżance. Jak zareagowała szkoła? Dziewczynka wracająca szkolnym autobusem, na dodatek w towarzystwie agresywnego kolegi, bo w zasadzie przecież "nic się nie stało", cytując Panią Dyrektor. Chirurg powiedział, że konieczna amputacja. Matka domaga się odszkodowania. Szkoła uważa, że wszystko odbyło się stosownie do okoliczności.

Czy ktoś może mnie oświecić, co się z ludźmi dzieje? Czy wykreślimy wkrótce ze słownika pojęcie "człowieczeństwo"?

Skojarzenie na okoliczność: najlepsze człowieki, to te nieruchawe trochę. Jak w filmie Madagaskar. Film rozbawił mnie do łez, rzeczywistość dawno mnie przestała śmieszyć.

Brak komentarzy: