poniedziałek, 8 lutego 2016

Gatunki szefów

I co, dzwoniła? - zapytał Szef, telefonując natychmiast, ledwie zdążyłam odłożyć słuchawkę.
Tak. Dzwoniła. - odpowiadam.
I co pani tej małpie odpowiedziała? - indaguje Szef dalej.
Zaprosiłam do nas. A była taka miła i ćwierkająca, jak wróbelek wiosną, że aż mi się wątroba przewracała. I ja też byłam równie uprzejma. Dosłownie rozpływałam się w uprzejmościach. I potem pobiegłam do lustra sprawdzić, czy to aby wciąż jestem ja, a także, czy mój język nie ucierpiał zbyt mocno od gryzienia? - dodałam
Ha ha ha... Bo ja strasznie byłem ciekawy, co pani z nią zrobi? - śmiejąc się radośnie powiedział Szef.
Hmm... wie pan, co BYM CHCIAŁA Z NIĄ ZROBIĆ, ale jestem ponad, więc powiedziałam tej małpie, że pomyślimy i przyjrzymy się, ale niech się nie martwi za bardzo, bo jakby co, to przywrócimy jej termin.  - też śmiejąc się radośnie, poinformowałam Szefuńcia.
No i bardzo dobrze! Wiedziałem, że najlepiej odesłać ją do pani. To miłego weekendu, Agrafko! - pożegnał mnie mój drogi Szef.
I nawzajem, Szefie! - odpowiedziałam grzecznie, odkładając słuchawkę.

Ummm, lubię naszego szefa, wszyscy go lubią. Ma poczucie humoru, najdziksze babskie złośliwostki nie wyprowadzają go z równowagi, a co najmilsze - rozśmieszają. Myślę, że szef ten swój babiniec nieliczny też lubi. Chyba.

Eh, piąteczki, piątunie, piątuleńki... frajdejki - uwielbiam je.
Żaden polityk, ani żadna małpa humoru mi nie popsuje. W piątek.

Poniedziałek.

Humor psują od rana. Zadowolenie po spotkaniu z delegacją Komisji Weneckiej, zadowolenie elit rządowych, świadczy o tym, że ta wizytacja na nic się zdała, prawdopodobnie. To trochę jak z kontrolą Sanepid, która zapowiedziana jest na tydzień wcześniej. Nawet największy brudas zdąży się przygotować i olśnić czystością i świeżością. I PZPR... tfu, co ja gadam, co ja gadam! PiS! (No, bogiem, a prawdą, to wielkiej różnicy nie ma, pomylić się można chyba, prawda?) miało czas na przygotowanie odpowiednich dokumentów.

Tu mi się przypomniała jedna z licznych, moich fraszek, która gdzieś w tutejszych archiwach zalega
( 2010?, czy 2011?):

Formalista
Na wszystkie swoje przekręty
ma właściwe dokumenty.

Dobił mnie:

http://swiat.newsweek.pl/polska-pod-butem-kaczynskiego-na-karnawalowej-paradzie-w-niemczech,artykuly,379238,1.html

Wcale mnie to nie rozbawiło. Wręcz przeciwnie, zrobiło mi się jakoś jeszcze bardziej wstyd i przykro.

Firma ma szczęście do szefów. Polska jakoś nie...






Brak komentarzy: