środa, 10 lutego 2016

Do "Katy"

Katy, cieszę się, że Ty myślisz i próbujesz dociec, jakimi ścieżkami podąża moja myśl :)

Zastanawiam się, dlaczego w ogóle bawi mnie ta analiza bloga Adama? Pisałam już o tym, ale przyznam, że wciąż nie znalazłam w sobie odpowiedzi. To chyba zawodowe zwichnięcie, w pracy muszę zagłębiać się w to "międzywierszami" aż nazbyt często! I chyba to po prostu lubię.

Naprawdę wyobraźnia podsuwa mi takie obrazki, jak ten z wiernymi kapłankami  pogańskiego idola. To mnie samą śmieszy.

Wracając do samego Autora, to nie opuszcza mnie wrażenie, że On się karmi tymi hołdami czytelniczek. Być może mu to potrzebne do podreperowania opinii o sobie samym, kto wie? Może pod maską zarozumiałości kryje się ktoś, kto w gruncie rzeczy jest nieśmiały? I tak może być. Czy jest? Nie wiem, nie znam go. Książki przeczytałam, ale w takiej kolejności:

- Facet na telefon 2
- Kusiciel
- Facet na telefon 1

W Facecie nr 2 dopatrzyłam się doskonałego materiału na Pisarza przez wielkie P;
W Kusicielu znalazłam tysiące pytań bez odpowiedzi i rozczarowanie przeładowaniem emocjonalnym tekstu.  Książka mnie ani przez moment nie wzruszyła, uważam, że wątek jest przekombinowany i naciągany tak, że aż drze za uszami. A przede wszystkim wzbudziła we mnie wątpliwości w kwestii płci autora.
W Facecie nr 1 - nie znalazłam nic. Na tyle nic, że książkę prawie całą jedynie przekartkowałam, bo czytać jej już mi się odechciało. Jest nijaka.

Użyczyłam wszystkie koleżankom. Nie wiem, co myślą, bo czytają mój blog i być może obawiają się przyznać? Czy je treść podniecała? - też nie wiem, mnie - ani trochę. Zniesmaczyła - tak, to i owszem. Instrumentalizmem.

I pomyślałam, że gdybym zaczęła od Nr1, to dwu kolejnych bym nie tknęła, bo szkoda czasu. Jest tyle, naprawdę dobrych książek do przeczytania...

To, oczywiście, pozostaje bez wpływu  na moją opinię o zadatkach na "mistrza prozy"!
Każdy pisarz ma na koncie nieudane pozycje. Nawet najlepszy. A początkujący - tym bardziej ma do tego prawo. Teraz jednak sądzę, że to nie jest droga dla Adama. Myślę, że Adam nie potrafi wyzwolić się z zaklętego kręgu seksu na tyle, żeby zobaczyć świat prawdziwy, we wszystkich odcieniach jego szarości.

Ale pisanie tekstów porno ( bo to nie jest erotyka, tylko czysta pornografia, moim zdaniem) to jedno, a stosunek do czytelnika do drugie. Nie podoba mi się. I tyle. I wiem, że autor bawi się kosztem tych kobiet, a to - też tylko moim zdaniem - nie najlepiej świadczy. O obu stronach zresztą. Dziwi mnie, że żadna nie odpłaciła mu pięknym za nadobne. Zaglądam od czasu do czasu, ale nie zauważyłam, może mi umknęła taka riposta?

Jestem pewna, bo to wyziera też z kart książek, że większość kobiet jest dla A. jedynie instrumentem, na którym ON, czyli "wirtuoz" wygrywa perfekcyjnie swoją melodię. To poniżające. Ja czuję się bardziej homo sapiens, niż samicą. Traktowanie mnie jak "blondynki" nie wchodzi w grę. Owszem, zdarzało się, ale drugi raz nikt się nie ośmielił. Jestem wredną zołzą, to fakt.

Adam jest pozbawiony skromności, niby o tym wie, niby czasem napomyka, ale mam wrażenie, że się w tym samozadowoleniu pławi. I do pielęgnowania pychy potrzebne mu audytorium, czyli czytelniczki. I, cokolwiek na ten temat odpowie - JEST znudzony. No, może jeszcze nie wie, że jest?

To takie, moje dywagacje tylko. Każdy ma prawo do własnych sądów.

Pozdrawiam cieplutko :)
Agrafka

3 komentarze:

katy:-* pisze...

Ładnie, zgrabnie ujęte: "...większość kobiet jest dla A. jedynie instrumentem, na którym ON, czyli "wirtuoz" wygrywa perfekcyjnie swoją melodię"
Nie wypowiem się jakoś szczególnie na temat Autora, bo mam świadomość, że to co pisze jest jakąś tam częścią jego samego. Nie lubię pisać, mówić o kim kolwiek, kogo tak naprawdę przecież nie znam.
Najbardziej denerwująca jest nieczysta gra wobec czytelniczek, którą się posługuje (bo gdzieś w tle całej historii jego książek, bloga tak to czuję),to jak robi z własnej osoby zagadkę, dzięki słowom, jest nie do końca szczery, manipuluje myślą, w dany sobie sposób i robi to jak prawdziwy Kusiciel, dla jakiegoś własnego celu. Nie mówię, że wszystkie kobiety tak go odbierają. Ale jest ich jakaś tam część.
Sama również utkwiłam w tym wirtualnym życiu bloga Adama dość spory kawałek czasu, licząc że bliżej spróbuję zrozumieć Autora "Kusiciela", która była moją pierwszą jego przeczytaną książką.
Chciałabym by zdjął tą maskę i odkrył się to kim tak naprawdę jest.
Pozdrawiam.
Ps.
Zaskoczona mile jestem, iż z odpowiedzi zrobiłaś wpis zaadresowany do mnie. Trochę dziwnie się poczułam.

agrafka pisze...

Katy, mnie też miło Cię poznać bliżej :) Chciałam Cię uhonorować, bo myślę, że łączy nas jakaś nić zrozumienia, ścieżki, którymi podążają nasze myśli. zauważyłam, że Ty też nie przyjmujesz niczego za pewnik, ale dociekasz, szukasz odpowiedzi na pytania. Mało kto to teraz robi. Większość powtarza tylko cudze opinie, a własnego zdania nie ma. Jesteś wyjątkowa, co mnie bardzo cieszy :) Naprawdę!

katy:-* pisze...

To są bardzo miłe słowa. Bardzo dziękuję za wyraz sympatii. Cieszę się że wśród ludzi są takie osoby, jak Ty Agrafko, które mają swoje zdanie i piszą o tym z punktu dalszego, z pewnej właściwej perspektywy.
Jeszcze raz dziękuję. To było coś bardzo duchowe,już dawno nie usłyszałam tak przychylnej mi opinii. Dziękuję
:-D
Pozdrawiam serdecznie.