piątek, 5 lutego 2016

Stopień do piekła, czyli babska ciekawość

Ciekawość to pierwszy stopień do piekła. Tak mówią. Lektura tekstu na Interii, traktującego o losach projektu obywatelskiego w sprawie niefinansowania nauczania religii w szkołach, wzbudziła we mnie ciekawość przeogromną, jako że ateistką zatwardziałą jestem. W związku z czym uczyniłam ten pierwszy krok ku bramom piekła. Bo pod tekstem była ankieta. Pytanie: Czy lekcje w szkołach powinny być finansowane z budżetu państwa?

Z dopiskiem: chcesz poznać wyniki, zagłosuj!

No jakże to? Beze mnie ankieta w tym temacie?  Kliknąwszy więc niezwłocznie przeszłam do pytań o płeć, wiek ( tu rąsia mi zadrżała, ale lekuchno), podalam prawdziwy, eh... itd. itp. etc... ale na szczęście pytania o nazwisko i rozmiar biustonosza nie było, uff! Może mam za mały, albo za duży, a w każdym razie niestosowny? Kto wie...nie znam się na najnowszej cyckowej modzie i od lat mam C.

Ale wracając do meritum - jak już ja sobie zagłosowałam że nie chcę z tegoż budżetu, jak nareszcie objawiły mi się wyniki, to zdębiałam.

Moim oczom ukazało się:
























Ach, ależ ten wynik zamieszał mi w głowie... i pobiegłam do lustra, żeby sprawdzić, czy przypadkiem nie jestem blondynką... nieeee,  jednak nie!
Bo mi wyszło, że za finansowaniem tej religii to musi być ta część społeczeństwa, która tak jak ja z religią żadną nie identyfikuje się! Przecież w tym kraju prawie sami katolicy są!  tak jakoś ponad 80% ogółu!!!! To jak to, katolicy są przeciw finansowaniu nauczania ich ukochanej religii?

No, koniec świata...albo cóś?

Brak komentarzy: