środa, 24 lutego 2016

Agrafka przed sądem

Zarzucono mi dzisiaj, że mój, jakiś czas temu tu zamieszczony cykl pt. "Kobieta i mężczyzna" jest skierowany przeciwko mężczyznom. Wprawdzie nie pamiętałam dokładnie, co pisałam, bo specjalnie się do swoich tekstów nie przywiązuję, traktując je jako potrzebę chwili, ale... wydawało mi się, że tekst owszem, prześmiewczy był, ale w odniesieniu do kobiet, o ile dobrze pamiętam?

Zajrzałam. Hmm... no, może trochę przeturlałam się i po facetach...sama nie wiem. Ale głównie wyśmiewam nasze, babskie zapędy do zagarniania na własność i ustanawiania praw i obowiązków.
No, tak. Powinnam jednak pamiętać, że kiedyś wywołałam burzę na towarzyskim blogu, który osobiście prowadziłam dla grona przyjaciół płci obojga. Blog był dla domorosłych poetów - jak niektórzy i wierszokletów, jak ja, bo poetką się nigdy nie widziałam. I ulepiłam  taki wierszyk "Modlitwa pantoflarza". Wierszyk adresowany do kobiet wykorzystujących przywiązanie i ćwiczących cierpliwość mężczyzny, traktowanego jak "chłopak do rzeczy, a jak się zdarzy, to i do bagaży". 
I obrazili się na mnie panowie. Może nie obrazili, ale poczuli się urażeni. Rozbawiło mnie to, bo wszyscy dotknięci przeze mnie do żywego, to byli wypisz wymaluj - pantoflarze do n-tej potęgi. I wyszło mi, że samokrytyka to nie jest ich najmocniejsza strona. Wzruszyłam ramionami, w końcu to ich problem, a wolność słowa póki co była, wtedy. 

Był jeszcze jeden, wredny, choć bardzo prawdziwy tekścik:

http://glupstewka.blogspot.com/2010/09/niewasciwe-podejscie-do-kobiet.html

Tym naraziłam się paniom. Trudno. Tak widać musi być.

Po głębszym zastanowieniu, doszłam do wniosku, dzisiaj, że gdy Pan Monsz mawia: Z ciebie jest taki fajny dziewuch, wiesz? Żeby nie ten twój niewyparzony ozór... to ON wie, co mówi...

Wszystko przez ten ozór. 

Brak komentarzy: