sobota, 2 stycznia 2016

Protest dziennikarzy

Protest dziennikarzy przeciwko próbie zawłaszczenia mediów publicznych trwa. Warszawski oddział Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich też protestuje, tyle, że przeciwko protestowi kolegów. Stawiam pół litra temu, kto rozwiąże tę łamigłówkę! I jeszcze dyrektorzy TVP podali się do dymisji.

Zarząd główny SDP zarzuca mediom, wszystkim, jak leci, nierzetelność w informowaniu społeczeństwa, jednostronność w kreowaniu opinii i próbę destabilizacji. I wszystko to pięknie, ja nawet się zgadzam po części z zarzutami wobec mediów. Jest tylko jedno ALE...

SDP, a w każdym razie jego zarząd, uważa nas za idiotów, wszystkich, bez wyjątku! SDP uznało, że my, czytelnicy, radiosłuchacze i widzowie nie potrafimy myśleć samodzielnie i wyciągać wniosków. Otóż, szanowny zarządzie, potrafimy! I nie potrzebujemy, a  w każdym razie większość z nas nie potrzebuje dziennikarskich wytycznych do toku rozumowania. Zapewniam was, że szlag nas trafia, gdy po wysłuchaniu barwnej i lekceważącej wszystkich dookoła, na dodatek świadczącej o ignorancji mówiącego, wypowiedzi polityka, dziennikarze nie próbują powołać się na źródła prawa, czy naukowe. Nie próbują wykazać, że wypowiedź nie jest podparta rzetelną wiedzą, a jedynie zapełniają czas antenowy pustosłowiem. Każdy z nas w jakiejś dziedzinie zawodowej wiedzę stosowną posiada i wie, gdzie ulokowano kłamstwo. Brak reakcji dziennikarzy na to kłamstwo wkurza, ale otwiera oczy na fałsz. I, większość z nas wie doskonale, że jedyną naszą bronią jest właśnie wiedza. Nasza wiedza. Żebyśmy nikomu nie pozwolili się omamić kwiecistymi, uśmiechniętymi przemówieniami. Musimy samodzielnie konstatować fakty i oceniać je. I wielu to robi. Oczywiście, jest część społeczeństwa, która na taki wysiłek zdobyć się nie chce, albo nie może. I ta część społeczeństwa zawsze będzie zdalnie sterowana, rozumiem zatem potrzebę zawłaszczenia mediów, żeby owo zdalne sterowanie było łatwiejsze. Jednak nawet najsprawniejsze zarządzanie informacją nie pomoże, gdy wiedzy będziemy szukać sami. W zasadzie wystarczy uważnie obserwować i słuchać polityków, nie tylko w oficjalnych przekazach, ale przede wszystkim w tzw. "nagłych przypadkach", czyli zaskoczenia. Oczywiście, gdy już te media zostaną zawłaszczone, to możemy tych nagłych przypadków nie poznać w ogóle, bo cenzura nie pozwoli. Aż za dobrze pamiętamy socjalizm, powinniśmy pamiętać socjalizm. Informacja okrojona według jedynie słusznej linii jest jak robaczywe jabłko. Możesz z niego wyciąć nożykiem tę robaczywą część, zostanie ci niby dobry, ale niewielki kawałek. Tylko ktoś, kto na ten kawałek popatrzy, nie będzie wiedział, jak wyglądał cały owoc. I dlaczego odcięto od niego trzy czwarte też nie zobaczy.

Podobnie będzie z informacją medialną. Kolejne "spieprzaj dziadu" już się na ekranie nie pojawi. Tylko garstka  ludzi będzie znała fakt, którego nikt nie nagłośni. Widzowie zobaczą dobrze ułożonego, kulturalnego polityka, do głowy im nie przyjdzie, że potrafi być chamem. Nie dowiemy się o rozmowach w dziupli sowy, bo odpowiednie służby zadbają o to.

I zdaje się, że SDP  o to właśnie chodzi, żebyśmy nie mogli niczego ocenić sami. Już niedługo SDP oceni za nas, przy czym będzie to ocena słuszna, poprawna politycznie i zawsze właściwa.

Tego właśnie się boimy. Boimy się BRAKU INFORMACJI, a nie jej komentowania przez dziennikarzy.

Brak komentarzy: