poniedziałek, 4 stycznia 2016

Polityczne ciśnienie

Poseł Brudziński grzmiał, że nie będzie Niemiec pluł nam w twarz, czyli żadne Bu! ze strony jakiegoś "urzędniczyny unijnego" ani "niemieckiego szmatławca" obecnej władzy, naszej, rodzimej, wybranej demokratycznie mniejszością głosów, nie przestraszy.

To słyszałam wczoraj, w TV. nazwiska owego "urzędniczyny", który szefem jakiejś komisji w jest, ani nazwy periodyku, bo mi się język łamie, nie pamiętam, ale wypowiedź posła Brudzińskiego była jasna, oczywista i gromka. Podobnie jak wszystko to, co w eter wypływa z ust pozostałych wyznawców PiS.
Dzisiaj czytam wywiad z moim "ulubieńcem" B. Wildsteinem. Książkę był napisał. I czytam ten wywiad, męczące to  w ogólności. W szczególności zaś - denerwujące ciut. Czytam ci ja więc, że agresywni to są przeciwnicy PiS, że obrzucają wyzwiskami niewinne postaci anielskiej dobroci ( czyli PiS), że jątrzą. A przedstawiciele IV RP, to łagodność jeno i dobroć sama. Tylko czasem, gdy nie zdzierżą tej nagonki, to zdarza się sporadycznie, że coś odpyskną, aczkolwiek niechętnie, bo ich to mierzi. I gdy doszłam do akapitu, w którym B.W. oświadcza wszem i wobec, że Kamiński nie dosyć, że ułaskawiony przez Prezydenta, to winien być nagrodzony za zasługi, to wyobraźnia odmówiła mi współpracy niezwłocznie, a puls wzrósł do poziomu słyszalnego dla ludzkiego ucha.

Zmierzyłam sobie ciśnienie, mam 200/120... Idę zapalić. Żeby nie było zarzutu, że jestem ta agresywna wobec niewiniątek.

Brak komentarzy: