niedziela, 3 stycznia 2016

Blogi publicystyczne bez komentarza

Jest niedzielny przedświt. Siedzę i czytam, co ludzie piszą, co myślą o status quo? O polityce naszej nowej władzy? I widzę, że definicja demokracji ma swoje odbicie w komentarzach, licznych komentarzach w sieci. W demokracji naprawdę naród ma takich przedstawicieli, na jakich ZASŁUGUJE! Ja też. Zastanawiam się, czym sobie zasłużyłam? Na takich reprezentantów MNIE? Ja też jestem NARÓD! Zerknęłam do kilku blogów publicystycznych - nie ma możliwości komentowania wpisów. Szkoda, bo chciałam zapytać, dlaczego autorzy wepchnęli mnie do grona lewaków, nie pytając mnie o zgodę? Jestem podobno "czerwona", jak wszyscy ci, którym nowe rządy i w ogóle nowa władza się nie podoba. Przypisano mi także sympatię nieustającą, tęsknotę i współudział w matactwach PO. I znowu wyszło, że ktoś, kto nie jest z nami, musi być z NIMI. A ja sądzę, że nie musi. Ja krytykowałam działania, a jeszcze częściej ich brak, w czasie, gdy PO była przy władzy. Nie znaczy to wcale, że przepełniała mnie tęsknota za potopem, tylko dlatego, że dokuczała mi susza.Wybór pomiędzy tymi dwiema partiami jawi mi się podobnie, jak wybór pomiędzy zamknięciem w klatce z małpami lub, alternatywnie, w wiwarium z pytonem. Małpy mnie okradły, fakt, ale nauczyłam się z nimi żyć. Pytonowi źle patrzy z oczu, udaje, że mnie nie widzi i myśli, z której strony zaatakować. Nie mam dokąd uciec. Jeszcze mnie nie zaczął oplatać, a ze strachu już mi brakuje tchu. Wiem, że prędzej, czy później to zrobi.

W epoce socjalistycznej nie należałam ani do ZHP, ani do ZMS, ani do związku zawodowego, ani tym bardziej do partii. Do żadnej bandy, krótko mówiąc. Według kryteriów obowiązujących dzisiaj, powinnam być obywatelką głęboko wierzącą, katoliczką, czyli prawdziwą Polką, czyli wierną słuchaczką RM, a także zwolenniczką PiS. Jednak ja jestem ateistką, a to mnie dyskwalifikuje. Jestem więc sobie obywatelką bez przydziału, byłam w tamtym czasie, jestem dzisiaj. Jednak w tym kraju dla mnie miejsca nie ma. Takich sierot jest całkiem sporo, może też powinniśmy stworzyć partię wyrzuconych poza nawias? Tylko wtedy już nie będziemy mogli powiedzieć, że do żadnej bandy nigdy nie należeliśmy. Jednak lepiej zrezygnować z pomysłu...

Brak komentarzy: