sobota, 30 stycznia 2016

Bałagan

Nowa władza ma taki bałagan, że znaleźć nic nie może. Na dodatek szuka po omacku, w nocy. A ja czuwam. Bo mam wrażenie, że ONI nie znajdą tego, czego szukają tak usilnie, a - jak ich znam - przetrząsną wtedy moje kieszenie. szafy zamykam na klucz, zaskórniaki chowam pod podłogą z nadzieją, że umkną ich psom śledczym. Świadomość, że szperanie w cudzych sprawach to jedyna praktycznie, opanowana przez NICH do perfekcji umiejętność, spędza mi sen z powiek. Swoim dzielą się niechętnie, ale cudze zawsze chętnie wezmą.

Udają dobrotliwych i hojnych wujaszków. Już prawie prawie obdarowali jednego ojca. Chociaż wcale nie ojca dzieciom. Dzieciom chcieli po 500zł i to nie wszystkim, i tak jakoś  bez pośpiechu dać, zabierając przy okazji to i owo. Ale temu samozwańczemu ojcu to 20mln. I ciekawi mnie na cóż to? Na nowe wypasione auto? Mnie tam wsio rowno, ze swoich mogą dawać, ile im się żywnie podoba, ale od publicznych kieszeni to wara, panie i panowie! Umierającym chcieliście z puli na hospicja zabrać??? Że też wam te ręce pazerne nie uschły! Niewierząca jestem, ale gniew boży byłby tu całkiem na miejscu, oj, byłby!

piątek, 29 stycznia 2016

Olewka

Świat nas zostawił. Znowu. W zasadzie to uważam, że sobie na to zasłużyliśmy. Sami wszak do tego dopuściliśmy. Teraz nie ma co narzekać, protestować i w ogóle. Trzeba było użyć rozumu, gdy była właściwa pora. W październiku znaczy. Teraz żałujemy róż, a tam płonie las...

czwartek, 28 stycznia 2016

Przemówienie Prezydenta

Fragment sobie zanotuję, ku pamięci: (..) do czego może dojść, gdy rząd kraju się pogubi i omota społeczeństwo?

Przemówienie w Auschwitz. Chodziło o holokaust.
Hmmm...interesująca treść w ustach Prezydenta.

wtorek, 26 stycznia 2016

Jubilatka

Dzisiaj podumam o pętli czasowej w kontekście babskiego żywota. Bo z babami to jest tak:

Malutka taka kruszynka, torcik urodzinowy z jedną świeczką dostaje. A dmuchać w ten płomyczek próbuje nieporadnie jeszcze, a upaskudzi się po czubek głowy kremem, aż miło popatrzeć. I tak 18 razy. Co roku. Z każdym, kolejnym jubileuszem mniej upaskudzona. Potem dorosła już, ale młoda wciąż, imprezuje, a i owszem, ale jakoś tak coraz mniej ochoczo. Z każdym, kolejnym jubileuszem mniej hucznie. 

Jeżeli w tak zwanym międzyczasie baba zostanie mamą, to jubileusze osobiste zmienia na te pojedyncze świeczuszki na torcie urodzinowym dzięcięcia. I jest OK. Dzieciątka mają jednak to do siebie, że dorastają. I bliscy, w tym owe bachorki, przypominają sobie, że mama też miewa swoje jubileusze. I, żeby poprawić samopoczucie sobie ( bo 18 lat też już za nimi), wpędzają w depresję mamusię. Mamusia wolałaby, żeby wszyscy zapomnieli o tej dacie w kalendarzu, żeby zdjęli kartkę nie wnikając w szczegóły ani w historyczną wartość tego akurat dnia. Kto delikatniejszy, wypowiadając te swoje wytarte: wszystkiego najlepszego, zdrowia, szczęścia, spełnienia marzeń kochana Jubilatko! nie doda z okazji których urodzin, ale koleżanki? O, te to sprawdzą dokładnie, które i nie omieszkają głośno, wszem i wobec ogłosić. Szczególnie, gdy same są młodsze. Choćby o rok, ale zawsze - młodsze...

I jubilatka szczerzy te zęby w uśmiechu, a łzy dławią jej gardło. 

Bo ze wspomnieniami tak już jest, że przez cały rok ani widu ani słychu, a w dniu urodzin zawsze, ale to zawsze wystawią swój niechciany łeb. 

Urodzinowa gehenna baby zaczyna się tak około czterdziestki. I trwa pi razy oko 30 lat, w rzadkich przypadkach 40, ale to dotyczy celebrytek poddawanych zabiegom chirurgicznym.

Reszta bab mniej więcej od 60-70 roku życia na okoliczność jubileuszu słyszy zawsze:
Kochana, jak ty to robisz, że tak się świetnie trzymasz? W ogóle się nie zmieniasz! 

I jubilatka szans na wyjście z dołka nie ma. Najpierw nie miała, bo jej wiek przypominano, dzisiaj nie ma, bo życzliwi sugerują, że całe życie była pomarszczona i ogólnie mało urodziwa. Lustro przecież ma, prawda? Zmarszczki widzi, jak okulary nadzieje. Obwisłe tu i tam też ukryć się nie da. I w uszach brzmi: Nic się nie zmieniasz?! Jak tu humor mieć?

Pocieszające to bardzo, bardzo!

A gdy już przekroczy tę granicę nicniezmieniania się, to już do końca życia będzie słyszeć, jakie to ona ma szczęście, że taka stara, a wciąż jeszcze żyje!

I to powinno, logicznie biorąc, wpędzić ją w najgorszą ze wszystkich dotychczasowych, chandrę. Ale ona już, nareszcie, nabiera dystansu do siebie, do ludzi, do świata.  
I uśmiecha się do swoich zmarszczek. Zdążyła je polubić.

niedziela, 24 stycznia 2016

garstka

I znowu na ulicach "garstka" protestujących. Podobno było ich trochę mniej, niż za pierwszym razem. Być może... jednak tym razem ludzie protestowali w 40 miastach, a nie tylko w kilku największych! Ci, którzy poprzednio jechali np. specjalnie do stolicy, tym razem manifestowali bliżej swojego miejsca zamieszkania. W sumie, to zdaje się protestujących przybywa, mimo nieprzyjaznej pory roku, co powinno obecnej władzy dać do myślenia! Tylko, najwyraźniej, władza ma to gdzieś. Te protesty. I protestujących. I opinię w świecie także ma w poważaniu. A Rada Europy też się zastanawiała, czy nie przyjrzeć się bliżej sytuacji w naszym kraju. Takiego wstydu, to Polska w historii swojej nie przeżywała. Doczekaliśmy czasów, nie ma co! Tyle, że na wsparcie z zewnątrz, to ja jakoś nie liczę... Historycznie rzecz ujmując.

sobota, 23 stycznia 2016

Kobieca twarz PiS

W mediach dużo teraz polityków PiS. Są ich dwa gatunki. Hmm.. trzy. Jeden, reprezentowany przez posła Mularczyka, posłankę Pawłowicz i ministerkę Kempę, a w UE przez panów Legutko i Iwaszkiewicza, a drugi gatunek przez panią Szydło, a także inne panie oraz nielicznych panów o dosyć kobiecych konstrukcjach umysłowych. Jest jeszcze trzeci gatunek, odrębny, o cechach dominujących - agresja, samouwielbienie, mściwość i nienawiść do wszystkiego, co niepisowskie.
Trzeci gatunek obejmuje Jarosława K., Antoniego M., Zbigniewa Z. i  Mariusza K. Ci ostatni zaliczają się to tak zwanych "naczelnych", chociaż wątpliwa jest ich przynależność do homo sapiens. Ale naczelni są niewątpliwie...

I ten pierwszy gatunek wespół w zespół z trzecim wywołują podczas medialnych wystąpień alergiczną wysypkę i drgawki przedśmiertne. U widzów tudzież słuchaczy.

Drugi gatunek promieniuje łagodnością, macierzyńskim instynktem, opiekuńczością i miłosierdziem katolickim. I łagodzi objawy chorobowe. I w mediach odbywa się obecnie naprzemiennie - to wojna biologiczna, to terapia poinwazyjna. A od tego wszystkiego obywatele cierpią już na chroniczny niepokój i popadają w stany lękowe. Po czterech latach tych zabiegów, to już będzie jeden, wielki dom wariatów...

Gorzej, bo część zainfekowanych, zdaje się znajdować w stanie euforii i sama żąda kolejnej dawki zarazy. A wszystko przez ten drugi gatunek.

wtorek, 19 stycznia 2016

Mitomania

Legutko przemawia. Członek wysunięty z ramienia. Na czoło. Przedtem niejaki Iwaszkiewicz gestykulował również.

Jeszcze wcześniej mój ukochany Korwin. Mikke zresztą... pluł i trząsł się, żeby na koniec ( drugi raz podczas tej debaty) wykrzyczeć, że Unię trzeba zniszczyć.

Jeszcze paru "inostrannych" podobnych. I pani premier, z łezką w oku, wzruszona sama sobą i wzniosłym tonem własnej wypowiedzi.

Urocze... fuj, wstyd...

I najgorsze, że to pic na wodę. Nic Unii nie obejdzie los naszego kraju. Pani Szydło powiedziała, że demokracja ma się w Polsce dobrze. Można sobie demonstrować, nikt demonstrantom nie przeszkadza.  Nie dodała, że ma ich w dupie.

Wszystko odbywa się zgodnie z prawem. Pani premier jest oburzona nazywaniem rządu obecnego nacjonalistycznym. Rząd PiS nie jest nacjonalistyczny - tak usłyszałam. Dlaczego uśmiecham się z przekąsem? Bo ja wiem. Inni też wiedzą. Unia naprawdę wie niewiele. Może nie chce? Wiedzieć.

niedziela, 17 stycznia 2016

Piedestały polityczne

Nienawidzę piedestałów, cokołów, pomników. Nie lubię, gdy się je stawia gdzie popadnie, albo komu się spodoba. Historia pokazuje, że wichry dziejów bardzo często obalają te monumenty. Nawet Kolos Rodyjski padł był w jakiejś zawierusze. Epoki mijają, ich bohaterowie często stają się wichrzycielami, patrząc z perspektywy czasu. Kronikarze robią, co w ich mocy, by pamięć o władcach przetrwała. Jaka ta pamięć będzie? Czy to istotne? Zależy od tego, kto pamięta i jak chce pamiętać.

Czuję lekki niesmak, czytając komentarze, niektóre, na skądinąd bardzo pozytywnym forum. Ja wiem, że z wrogiem walczyć trzeba, ale że zawsze jego własną bronią, to już się do końca zgodzić nie mogę! Epitety, często wyzwiska, szyderstwo, wydają mi się niegodne walki o słuszną sprawę. Nie wystarczy kpina, żart i obnażanie groteskowości poczynań przeciwnika? Albo punktowanie potknięć i złych posunięć? Czasem trudno odróżnić tzw. "trolla" od kolegi ideologicznego.

I to lizusostwo, całkiem niepotrzebne, świadczące, że widzimy źdźbło w oku przeciwnika politycznego, a belki we własnym nie! Czy koniecznie trzeba od razu wznosić modły do swojego przewodnika? Szanuję Ryszarda P., jestem wdzięczna Mateuszowi K. , ale to nie są bogowie, tylko ludzie. Ludzie ze swoimi,  wszystkimi ułomnościami i wadami. I błędami, które, jak każdy inny obywatel popełniają. Ale - nie! Na siłę trzeba tworzyć nowych guru, z miejsca, bo inaczej się nie da! Skrajna prawica ma swoich bożków, to my nie będziemy gorsi.

Gorsi, być może nie będziemy, ale będziemy tacy sami... Czy tego chcemy?

Gdyby historia rzeczywiście czegoś ludzi uczyła, to może patrzylibyśmy trzeźwo na siebie nawzajem. Na swoich przewodników duchowych, czy innych też.

Trzeba nie tylko patrzeć, ale i zobaczyć. Nie tylko słuchać, ale i usłyszeć.
I mieć własne, a nie cudze, zdanie.

piątek, 15 stycznia 2016

Zaklejanie ust

Ustawa o podatku bankowym podpisana przez Prezydenta. Niech sobie Unia straszy do woli! Ustawa o Policji - uchwalona, jeszcze nie podpisana, ale pewnie w nocy, nowoczesną metodą, będzie lada chwila. Inwigilacja bez wymaganej zgody sądu wymusi na wielu zamknięcie ust, w wirtualnym sensie przede wszystkim. Zamordyzm będzie wszędobylski. Ciekawe, czy IPN pomieści te wszystkie akta tajnych współpracowników opozycji i undergroundu XXI wieku? Za działalność wywrotową na Fejsie proponuję dożywocie na ten oto przykład. Za like'a  dla Petru, albo dla KODu - 30 dni aresztu. Mam więcej pomysłów, jakby Żebro, Niewiniątko, albo Maciaszka potrzebowali  inspiracji. Proszę się zgłaszać do mnie!

Bojkotuję TV. Nie oglądam TVP1, TVP2, w ogóle żadnej publicznej.

Ogłoszono nowy rating dla Polski. Z pozytywnego A, zeszliśmy do negatywnego BBB. Nie jest źle, to jeszcze nie kategoria śmieciowa, może być gorzej. I będzie, jak nic! Ale Giełda poleciała na łeb i na szyję. Teraz możemy pożegnać się z niskimi cenami paliw, niskimi cenami w sklepach, niskim oprocentowaniem kredytów też. W ogóle ze wszystkim, co jest niskie, z jednym wszakże wyjątkiem - z wysoką stopą życiową też się pora rozstać!

I bardzo dobrze! Cieszę się, że ci, którzy z takim zapałem popędzili głosować na PiS z powodu obietnicy 500zł na dziecko, będą mieli to 500zł na parę skarpetek, bo złotówka też leci na ten łeb i za chwilę będziemy zarabiali miliony, jak ćwierć wieku temu, które będą - też jak wtedy - guzik warte! I zawdzięczamy to rodakom.

Jak to było, zaraz, zaraz... ach, wiem: Polak sobie nową przypowiastkę kupi, że i przed szkodą i po szkodzie głupi!

Szkoda, jaką Polsce PiS wyrządził w ciągu zaledwie 2 lat poprzednich rządów, niczego moich ziomków nie nauczyła! Tak trzymać, tak trzymać, słuchać Rydzyka i związków zawodowych, a nie np. biskupa Pieronka, katolicki narodzie! Teraz płać i płacz! I módl się o rozum, bo nie został ci dany! Jak widać.

czwartek, 14 stycznia 2016

Szydełko, czy różdżka?

W  kampanii wyborczej wciąż słyszeliśmy z ust Prezesa, że "Polska jest w ruinie". I, że Tylko PiS może podjąć się jej restauracji. Znaczy Polski. I, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, już w styczniu, zaledwie po 2 miesiącach nowych rządów pod przewodnictwem jedynie słusznej partii, Polska przemieniła się w ustach Pani Szydło, w kraj prężny, nowoczesny, szybko rozwijający się. Dziw nad dziwy! Teraz, to tylko propaganda i donosy niepatriotycznych elementów wywrotowych, składających się z nędznych resztek postkomunistycznych, albo jakichś innych, równie niepoprawnych elit, wywołała burzę na forum Europy. A Pani Premier z broszką w klapie grzmi z ekranu, że wrogi element okłamuje Unię, bo jest przeciw temu dobrobytowi, co to kraj nasz od lewa do prawa w nim się pławi, a ów element znieść tego nie może, bo sam chciałby się pławić, a nie w gromadzie.

I tak mi się to wszystko pogmatwało, tak zapętliło, że zgłupiałam do reszty i prawie zapomniałam o tych słowach prezesa, co wyżej przytoczyłam. Ale mi się za chwilę przypomniały. W całej swojej wymowie, która do maluczkich uszu trafiwszy, zagnieździła się była, przewędrowawszy do zwojów mózgowych, z lekka jeno pofałdowanych, doprawdy - z lekka i powierzchownie bardzo...

Bo, o ile fałdek byłoby przynajmniej tyle, co u niemowlęcia, to być może ta Unia nie musiałaby dzisiaj debatować, co z tym pasztetem po polsku zrobić? Zjeść, czy wypluć? A właściciele bardziej pomarszczonych mózgów nie marzliby na ulicach co kilka dni. Podczas manifestacji.

Z drugiej strony, nie ma tego złego, które nie wyszłoby na dobre! Gdyby nie ta propaganda sukcesu nieoczekiwanego i gdyby nie te ataki na Owsiaka, to nie wiadomo, czy udałoby się zebrać aż tak wielką kwotę! Widać ludziska sukces w wersji oficjalnej odczytali wręcz przeciwnie, a Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy - w przeciwieństwie do Prezesa & Company - szanują, bo MAJĄ ZA CO!

wtorek, 12 stycznia 2016

Wszystko do d...

Rok zaczął się fatalnie... szkoda gadać. Chwilowo polityka mnie przestała obchodzić. Mam nadzieję, że to tylko falstart, a jakieś pomyślne wiatry w końcu przywieją optymizm... Oby to, co teraz wygląda źle, zmieniło swoje oblicze!

niedziela, 10 stycznia 2016

Beacie nie straszny milion

Mnie też nie straszny! Ale jak się wygrało wybory trzema milionami głosów,  czyli zaledwie 20% uprawnionych, to należałoby spojrzeć, chociaż zerknąć na ten milion łaskawszym okiem. Może w tym milionie są też ci, którzy głosowali na was i zostali oszukani, pani Beato? Nie bierze pani pod uwagę takiej możliwości, czy też chce pani powiedzieć, że wasz elektorat był jedynie mięsem armatnim dla was, a teraz może was pocałować w d...? Ten sam elektorat, który was posadził na stołkach władzy, może wam te stołki spod grubych zadów wytrącić. To warto zapamiętać sobie, żeby nie było zdziwienia.
Łaska narodu, podobnie, jak łaska pańska na pstrym koniu jeździ...

Elity wg Macierewicza

Pan Macierewicz stwierdził, że Komitet Obrony Demokracji tworzą przedstawiciele elit postkomunistycznych. Wychodzi na to, że nareszcie, na starość, stałam się przedstawicielką jakiejś elity. Wprawdzie w mojej rodzinie nie było nikogo, kto by do PZPR należał, ba! nikt nie należał nawet do ZHP, ani ZMS, ale to drobiazg przecież. Pomyślałam sobie, że jako przeciętna zjadaczka chleba, czasem z trudem docierająca do mety, czyli kolejnej wypłaty, z radością prawdziwą dołączam do elitarnego towarzystwa myślących zdroworozsądkowo obywateli kraju.

Przedstawiciele elity gorszego sortu łączcie się! Ku chwale Ojczyzny!


sobota, 9 stycznia 2016

Polska w komentarzach

Demokracja prowadzona w stylu Putina. Tak określił poczynania naszego rządu Przewodniczący PE.

Pisałam już tutaj, że PiS manifestacjami się kompletnie nie przejmuje, więc są to protesty dla samego protestowania, bez skutku. Pisałam też, że warto manifestować dalej, żeby Świat widział, że nie wszyscy Polacy, to ignoranci i fanatycy. Może ktoś w końcu zareaguje i pomoże nam? "Solidarność" zakopała głowę w piasek, może jej wreszcie wstyd? Chociaż osobiście wątpię, bo obecna Solidarność, z prekursorką nic wspólnego już nie ma. Oprócz nazwy. O tę, zszarganą zupełnie nazwę winni upomnieć się jej twórcy i założyciele, tak uważam. Dużo żalu mam do Polonii, szczególnie tej, która egzystuje sobie rozkosznie, grzejąc się w cieple amerykańskiego słońca. Prawo do głosowania w wyborach w ojczystym kraju, to wielka odpowiedzialność. Wymagająca wyobraźni i szacunku dla tych, którzy wytrwale odbudowują tę ojczyznę z socjalistycznych zgliszczy. Z daleka Polska wygląda inaczej, to pewne. I patriotyzm Polonii znajduje ujście w stawianiu krzyżyka obok nie tych, co trzeba nazwisk. Bo te nazwiska mają usta pełne haseł, właśnie tych ukochanych - patriotycznych i pompatycznych. Tyle, że fałszywych. Bo te hasła są rodem z PRL-u, czego Polonia za cholerę przyjąć do wiadomości nie umie. Nasza kochana Polonio, zrozum w końcu, że Prawo i Sprawiedliwość jest bardziej czerwona, niż Sojusz Lewicy Demokratycznej. Tylko  zza oceanu tego nie widać.

Czekam na zdecydowaną reakcję nie tylko Europy, ale i naszych rodaków za granicą. Pora się obudzić.

Piloty w dłoń!

Dzisiaj mają się odbyć pikiety, w wielu miastach kraju. Zwolennicy KOD będą protestować przeciwko zawłaszczeniu mediów publicznych. Mamy nowego prezesa TVP. Trzeba przyznać, że jest to osoba ze wszech miar godna zaufania, znająca się na rzeczy. Persona ta będzie gwarantem niezależności politycznej TVP, bezstronności i w ogóle. Opinia na ten temat jest zgodna, wyraził ją osobiście i publicznie nie kto inny, ale właśnie nowy prezes. Nikt nie śmiał zaprzeczyć. Nikt nie skomentował. Za to miny dziennikarzy mówią same za siebie. Nasze miny też. Bulterier PiS w charakterze bezstronnego szefa TVP? Znowu brakuje mi wiary...

Na szczęście dzisiejsze telewizory wyposażone są w niezwykle przydatne narzędzie, w pilota.
Idzie nowe? - piloty w dłoń! Bojkot! Niech to będzie tv niszowa, tylko dla elektoratu PiS. Póki co, my mamy jeszcze parę prywatnych do wyboru. Póki co...

piątek, 8 stycznia 2016

Zawłaszczanie Polski

Proces zawłaszczania trwa. Dzieją się rzeczy dziwne i jeszcze dziwniejsze. Trybunał Konstytucyjny, od którego się chyba zaczęło, praktycznie nie funkcjonuje, a o to chodziło przecież. Media - przejęte, na razie publiczne. Prywatne się załatwi po cichu, zastraszy, postawi ultimatum, albo jakoś podobnymi narzędziami wygładzi i uciszy. Kij się znajdzie. Podatek obrotowy od hipermarketów uderzy po kieszeni wszystkich najbiedniejszych obywateli, ale oni jeszcze nie wiedzą. Dzieci do szkół pójdą później, nigdy nie nadążymy za zmianami, nie wyrównamy szans. Tym bardziej, że w naszych szkołach naucza się głównie religii katolickiej, a przedmioty ścisłe traktuje po macoszemu. Słyszałam od rodziców, że w niektórych szkołach jest 5h religii w tygodniu, a tylko 2h fizyki. A całe klasy obowiązkowo maszerują do kościoła a to na roraty, a to na rekolekcje, to znów na jakieś inne przypadłości kościółkowe. I, oczywista sprawa, kosztem innych lekcji się to odbywa. Krótko mówiąc społeczeństwo mądre nie musi być, wystarczy, że będzie uległe i pobożne.

Prokuratura znowu w ręku szaleńca. Kultura - pożal się boże... szkoda gadać. MSZ? - wstyd!
Rząd? - Właściwie, to jest szara eminencja, a rząd to tylko hologram. Gdzie jest ten prawdziwy - nie mam pojęcia!

Pikiety

Po co te pikiety? - może ktoś zapytać. Przecież widać wyraźnie, że władza się nie przejmuje nimi!
Fakt, władza traktuje je z właściwa sobie arogancją. Ale chodzi już chyba tylko o to, żeby Świat widział, że nie cały naród wpadł w zachwyt nad poczynaniami tej władzy i ją popiera. Ja w każdym razie nie chcę być wrzucona do jednego worka razem z ta władzą... Dlatego popieram w całej rozciągłości pikiety i Pikietujących.

środa, 6 stycznia 2016

Szczyt nieformalności

Stop, nie tak! Nieformalne spotkanie na szczycie :)

Wszystko pokręciłam...
Ale to dlatego, że nie rozumiem. Premier obcego rządu przybywa na spotkanie z prezesem partii, a nie premierem naszego rządu? Co jest grane? Się zamykają w pensjonacie na zadupiu, pod ochroną Policji? A gdzie Premier Rządu??? Wcięło? Zamknęli?

A co tam! w końcu i tak jest tajemnicą poliszynela, że żyjemy w kraju pozorów. Teatrzyk lalek. Nie dla dzieci...ten spektakl.

wtorek, 5 stycznia 2016

Pośpiech przy łapaniu pcheł

Pośpiech podobno wskazany jest jedynie przy łapaniu pcheł. Ciekawa jestem, ile tych pcheł ma do wyłapania obecna nasza władza? Bo co, jak co, ale pośpiech w jej działaniu jest wszechobecny. A, że zachowuję ta władza niczym słoń w składzie porcelany, to wszędzie pełno skorup. Nie nadążamy już nawet z rejestrowaniem tego, co się dzieje, a co dopiero mówić o komentarzach?

Niechby zamilkli chociaż na jeden dzień, to mózgownice przegrzane ( w tym moja osobista) ochłonąć by zdążyły ciut. Ale może właśnie o to chodzi, żebyśmy przestali nadążać, kto wie? W końcu, zmęczeni i znudzeni powiemy sobie: A w d... z wami! I zajmiemy się własnymi sprawami.


poniedziałek, 4 stycznia 2016

Polityczne ciśnienie

Poseł Brudziński grzmiał, że nie będzie Niemiec pluł nam w twarz, czyli żadne Bu! ze strony jakiegoś "urzędniczyny unijnego" ani "niemieckiego szmatławca" obecnej władzy, naszej, rodzimej, wybranej demokratycznie mniejszością głosów, nie przestraszy.

To słyszałam wczoraj, w TV. nazwiska owego "urzędniczyny", który szefem jakiejś komisji w jest, ani nazwy periodyku, bo mi się język łamie, nie pamiętam, ale wypowiedź posła Brudzińskiego była jasna, oczywista i gromka. Podobnie jak wszystko to, co w eter wypływa z ust pozostałych wyznawców PiS.
Dzisiaj czytam wywiad z moim "ulubieńcem" B. Wildsteinem. Książkę był napisał. I czytam ten wywiad, męczące to  w ogólności. W szczególności zaś - denerwujące ciut. Czytam ci ja więc, że agresywni to są przeciwnicy PiS, że obrzucają wyzwiskami niewinne postaci anielskiej dobroci ( czyli PiS), że jątrzą. A przedstawiciele IV RP, to łagodność jeno i dobroć sama. Tylko czasem, gdy nie zdzierżą tej nagonki, to zdarza się sporadycznie, że coś odpyskną, aczkolwiek niechętnie, bo ich to mierzi. I gdy doszłam do akapitu, w którym B.W. oświadcza wszem i wobec, że Kamiński nie dosyć, że ułaskawiony przez Prezydenta, to winien być nagrodzony za zasługi, to wyobraźnia odmówiła mi współpracy niezwłocznie, a puls wzrósł do poziomu słyszalnego dla ludzkiego ucha.

Zmierzyłam sobie ciśnienie, mam 200/120... Idę zapalić. Żeby nie było zarzutu, że jestem ta agresywna wobec niewiniątek.

niedziela, 3 stycznia 2016

Blogi publicystyczne bez komentarza

Jest niedzielny przedświt. Siedzę i czytam, co ludzie piszą, co myślą o status quo? O polityce naszej nowej władzy? I widzę, że definicja demokracji ma swoje odbicie w komentarzach, licznych komentarzach w sieci. W demokracji naprawdę naród ma takich przedstawicieli, na jakich ZASŁUGUJE! Ja też. Zastanawiam się, czym sobie zasłużyłam? Na takich reprezentantów MNIE? Ja też jestem NARÓD! Zerknęłam do kilku blogów publicystycznych - nie ma możliwości komentowania wpisów. Szkoda, bo chciałam zapytać, dlaczego autorzy wepchnęli mnie do grona lewaków, nie pytając mnie o zgodę? Jestem podobno "czerwona", jak wszyscy ci, którym nowe rządy i w ogóle nowa władza się nie podoba. Przypisano mi także sympatię nieustającą, tęsknotę i współudział w matactwach PO. I znowu wyszło, że ktoś, kto nie jest z nami, musi być z NIMI. A ja sądzę, że nie musi. Ja krytykowałam działania, a jeszcze częściej ich brak, w czasie, gdy PO była przy władzy. Nie znaczy to wcale, że przepełniała mnie tęsknota za potopem, tylko dlatego, że dokuczała mi susza.Wybór pomiędzy tymi dwiema partiami jawi mi się podobnie, jak wybór pomiędzy zamknięciem w klatce z małpami lub, alternatywnie, w wiwarium z pytonem. Małpy mnie okradły, fakt, ale nauczyłam się z nimi żyć. Pytonowi źle patrzy z oczu, udaje, że mnie nie widzi i myśli, z której strony zaatakować. Nie mam dokąd uciec. Jeszcze mnie nie zaczął oplatać, a ze strachu już mi brakuje tchu. Wiem, że prędzej, czy później to zrobi.

W epoce socjalistycznej nie należałam ani do ZHP, ani do ZMS, ani do związku zawodowego, ani tym bardziej do partii. Do żadnej bandy, krótko mówiąc. Według kryteriów obowiązujących dzisiaj, powinnam być obywatelką głęboko wierzącą, katoliczką, czyli prawdziwą Polką, czyli wierną słuchaczką RM, a także zwolenniczką PiS. Jednak ja jestem ateistką, a to mnie dyskwalifikuje. Jestem więc sobie obywatelką bez przydziału, byłam w tamtym czasie, jestem dzisiaj. Jednak w tym kraju dla mnie miejsca nie ma. Takich sierot jest całkiem sporo, może też powinniśmy stworzyć partię wyrzuconych poza nawias? Tylko wtedy już nie będziemy mogli powiedzieć, że do żadnej bandy nigdy nie należeliśmy. Jednak lepiej zrezygnować z pomysłu...

sobota, 2 stycznia 2016

Protest dziennikarzy

Protest dziennikarzy przeciwko próbie zawłaszczenia mediów publicznych trwa. Warszawski oddział Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich też protestuje, tyle, że przeciwko protestowi kolegów. Stawiam pół litra temu, kto rozwiąże tę łamigłówkę! I jeszcze dyrektorzy TVP podali się do dymisji.

Zarząd główny SDP zarzuca mediom, wszystkim, jak leci, nierzetelność w informowaniu społeczeństwa, jednostronność w kreowaniu opinii i próbę destabilizacji. I wszystko to pięknie, ja nawet się zgadzam po części z zarzutami wobec mediów. Jest tylko jedno ALE...

SDP, a w każdym razie jego zarząd, uważa nas za idiotów, wszystkich, bez wyjątku! SDP uznało, że my, czytelnicy, radiosłuchacze i widzowie nie potrafimy myśleć samodzielnie i wyciągać wniosków. Otóż, szanowny zarządzie, potrafimy! I nie potrzebujemy, a  w każdym razie większość z nas nie potrzebuje dziennikarskich wytycznych do toku rozumowania. Zapewniam was, że szlag nas trafia, gdy po wysłuchaniu barwnej i lekceważącej wszystkich dookoła, na dodatek świadczącej o ignorancji mówiącego, wypowiedzi polityka, dziennikarze nie próbują powołać się na źródła prawa, czy naukowe. Nie próbują wykazać, że wypowiedź nie jest podparta rzetelną wiedzą, a jedynie zapełniają czas antenowy pustosłowiem. Każdy z nas w jakiejś dziedzinie zawodowej wiedzę stosowną posiada i wie, gdzie ulokowano kłamstwo. Brak reakcji dziennikarzy na to kłamstwo wkurza, ale otwiera oczy na fałsz. I, większość z nas wie doskonale, że jedyną naszą bronią jest właśnie wiedza. Nasza wiedza. Żebyśmy nikomu nie pozwolili się omamić kwiecistymi, uśmiechniętymi przemówieniami. Musimy samodzielnie konstatować fakty i oceniać je. I wielu to robi. Oczywiście, jest część społeczeństwa, która na taki wysiłek zdobyć się nie chce, albo nie może. I ta część społeczeństwa zawsze będzie zdalnie sterowana, rozumiem zatem potrzebę zawłaszczenia mediów, żeby owo zdalne sterowanie było łatwiejsze. Jednak nawet najsprawniejsze zarządzanie informacją nie pomoże, gdy wiedzy będziemy szukać sami. W zasadzie wystarczy uważnie obserwować i słuchać polityków, nie tylko w oficjalnych przekazach, ale przede wszystkim w tzw. "nagłych przypadkach", czyli zaskoczenia. Oczywiście, gdy już te media zostaną zawłaszczone, to możemy tych nagłych przypadków nie poznać w ogóle, bo cenzura nie pozwoli. Aż za dobrze pamiętamy socjalizm, powinniśmy pamiętać socjalizm. Informacja okrojona według jedynie słusznej linii jest jak robaczywe jabłko. Możesz z niego wyciąć nożykiem tę robaczywą część, zostanie ci niby dobry, ale niewielki kawałek. Tylko ktoś, kto na ten kawałek popatrzy, nie będzie wiedział, jak wyglądał cały owoc. I dlaczego odcięto od niego trzy czwarte też nie zobaczy.

Podobnie będzie z informacją medialną. Kolejne "spieprzaj dziadu" już się na ekranie nie pojawi. Tylko garstka  ludzi będzie znała fakt, którego nikt nie nagłośni. Widzowie zobaczą dobrze ułożonego, kulturalnego polityka, do głowy im nie przyjdzie, że potrafi być chamem. Nie dowiemy się o rozmowach w dziupli sowy, bo odpowiednie służby zadbają o to.

I zdaje się, że SDP  o to właśnie chodzi, żebyśmy nie mogli niczego ocenić sami. Już niedługo SDP oceni za nas, przy czym będzie to ocena słuszna, poprawna politycznie i zawsze właściwa.

Tego właśnie się boimy. Boimy się BRAKU INFORMACJI, a nie jej komentowania przez dziennikarzy.

piątek, 1 stycznia 2016

Rok 2016

No, to rok 2016 uznaję niniejszym za otwarty. Mamy mroźny początek tego ledwie narodzonego roku, który jeszcze w powijakach oczka otwiera i patrzy niepewnie na ten Świat. A świat jakiś taki niezdecydowany, ku czemu zmierzać będzie.

Życzmy sobie, żebyśmy w tym, dłuższym o jeden, lutowy dzionek roku, bawili się i cieszyli zabawą, która nazywa się życiem. I żeby przy tym NIKT NIE BAWIŁ SIĘ NASZYM KOSZTEM!

AMEN