piątek, 4 grudnia 2015

Nocne czuwanie

Noc. Nocą uczciwi ludzie śpią. O ile nie pracują ciężko na chleb. Nocą złodzieje wychodzą, też zresztą do pracy.

Nocą wszystkie koty są czarne. Nocą diabła też nie rozpoznasz.
Pewną, grudniowa nocą, wywrócono nam świat do góry nogami. Pamiętam - graliśmy w brydża, do rana. Grupa przyjaciół, w moim mieszkanku malutkim. W moim, maleńkim świecie, zagnieżdżonym w rzeczywistości, która ledwie co się rodziła. I tej nocy, wielu spośród tych, którym tę nową rzeczywistość zawdzięczaliśmy,  zostało pozbawionych wolności. Bułat Okudżawa śpiewał: "Nada worona ubić", a woron wydziobywał nam oczy. Nikt go nie ustrzelił.
W TV śnieg. I mundury. Nienawidzę mundurów, mama zawsze mówiła, że trzeba trzymać się od nich z daleka. Miała rację. Mama miała rację.

Mamy wolne związki zawodowe. Pod szyldem "Solidarności", symbolu nowej rzeczywistości. Wielu jej twórców już nie ma, ale ci którzy wciąż są...jak się czują? Mówią dzisiaj niemal jednym głosem. Tyle, że Solidarność dzisiejsza ma ich w dupie! Dzisiejsza Solidarność, to solidarność władzy i stołków. I gwiżdże.  I milczy. Nabrała wody w usta, a najpierw przyłożyła rękę tam, gdzie jej wtykać nie należało. I jest współodpowiedzialna, chociaż za boga się do tego nie przyzna! Jak to mówią? Sukces ma wielu ojców, porażka żadnego...

A mnie wstyd. Za ten kraj.

Brak komentarzy: