środa, 9 grudnia 2015

Finał tuż tuż

W niedzielę finał Szlachetnej Paczki. Spotykamy się w firmie, przed południem. Szef też będzie, co nas bardzo cieszy.

Koleżanki przepięknie opakowały zgromadzone prezenty, napracowały się dziewczyny bardzo. Góra paczek jest pokaźna:






Koledzy nas bardzo zaskoczyli, mile zresztą. Na początku brakowało zapału, jakby niechętnie dawali jakieś grosze. Bałyśmy się, naprawdę bałyśmy, że niewiele marzeń wybranej rodziny spełnimy. Finał już za chwilę, a panowie wciąż znoszą produkty różnej maści i pieniądze. My, to już nawet nie liczymy tego, co dorzucamy, bo trudno to ogarnąć, codziennie któraś z nas trafia na coś, co może ucieszyć. Miał być jeden film na DVD dla dziecka, mamy ich całą kolekcję. Podobnie gry dla chłopca, dostanie ich dużo, choć marzył o jednej.

Myślę, że to bardzo dobrze, że pomoc jest anonimowa - my nie wiemy, kogo obdarowujemy, obdarowany nie wie, kto sprawił mu radość. Tak powinno być.

Coś w tej akcji mnie rozbawiło, mocno. Dopóki w kubikach wystawionych w holu było niewiele, ruch darczyńców też był właściwie żaden. Gdy zapełniłyśmy je do połowy, na własny koszt na razie, codziennie pielgrzymowali panowie. Uczciwie przyznając, że dobór tych "ofiar" zostawili ślubnym nieszczęściom, bo nie bardzo wiedzieli co trzeba i można kupić. Wyraźnie widać, że mężczyźni potrzebują bodźców wzrokowych, nie tylko w sferze erotycznej! I dobrze, że kobiety znają męską psychikę, bo jest czytelna i prosta. W przeciwieństwie do naszej, babskiej, której nawet my same nie umiemy pojąć...



Brak komentarzy: