niedziela, 13 grudnia 2015

13 grudnia

Wczoraj manifestacja KOD i wielu tych, którym prawa demokratyczne są bliskie, a dzisiaj znowu pielgrzymka ulicami stolicy, też w obronie demokracji. Tylko jakby taka jakaś inna, ponura i wroga. Demokracji wroga. I Prezes, tym razem zdaje się przemawiający do swojego, wiernego ludu z poziomu gruntu, a nie z eleganckiej dwustopniowej drabinki, do której mój wzrok słabowity przywykł był. Wrosła ci ona w krajobraz, w tło, na którym imć prezes lansować się raczył, a tu nic? Gdzie drabinka pytam się, hę? Trudno, nie ma, to nie ma.

I władający nam mało miłościwie, zza pleców marionetek swoich, prezes przemówił znowu. I przemówienie to było niczym Głos Pana. I ten głos wdarł się w duszyczki, serca i bardzo małe rozumki wiernych słuchaczy. I puścił korzenie. I cóż to takiego usłyszały te dusze, otulone w moherowe przyodziewki? Ano przede wszystkim, że my ( znaczy Prezes) będziemy upominać się o swoje prawa, o demokrację, która obecnie nieobecną jest. I uniosły się brwi moje w zdziwieniu przemożnym i bezdennym. Bo jakże to tak? U kogóż to imć Głos zamierza się upominać o te przywileje? Bo, o ile zdążyłam zauważyć, to jedynym, który od bez mała 2 miesięcy dyktuje prawa i warunki ich "poszanowania", jakkolwiek dwuznacznie by to nie brzmiało, jest właśnie pan prezes wraz z przybocznymi! Czyżby prezes zamiarował był upominać się u siebie o te prawa?

Przy okazji przemiłego przemówienia dowiedziałam się, że my, którzy jesteśmy przeciw Prezesowi i jego wizji, to jest garstka, a ogromna większość narodu jest z nim, znaczy z prezesem.

Ruszyłam więc swoje szare komóreczki, chociaż niespecjalnie intensywnie, bo zagadka  łatwa jest. Zagadkę stanowi owa większość przeogromna, narodowa, popierająca prezesa i jego chore poczynania. I przypomniałam sobie, że w wyborach PiS uzyskało coś tak około 40, czy ciut więcej głosów. Ale z około 50% które się pofatygować raczyło  w kwestii stawiania krzyżyków. I znowu wyszło mi, że pan prezes ogromną większością raczy zwać pi razy oko 20% Polaków. Świadczy to o ogromnych, ale lukach w wykształceniu podstawowym prezesa.

Jeżeli 80% społeczeństwa stanowi garstkę, to ja chyba się na matematyce nie znam. Ile nas jest teraz? 30? A może 40 milionów? Zostańmy przy 30 i tych 80% z nich. 24 milionowa garstka obywateli gorszego sortu jest, cytując prezesa. W tym, oczywiście, JA, Agrafka. I to mnie cholernie cieszy :)

Brak komentarzy: