niedziela, 29 listopada 2015

Ten, który czeka (2)

Nie mogę przestać rozmyślać nad tekstem Adama Grzesznika. Tak mnie uwiera. Kończymy właśnie, w mojej firmie, kompletować "Szlachetną Paczkę". Dla czteroosobowej rodziny, której po uiszczeniu niezbędnych miesięcznych opłat zostaje 300zł na osobę na przeżycie. Przez cały, długi miesiąc. W tej rodzinie jest ciężko chore dziecko, po wielu operacjach i wciąż mające przed sobą kolejne zabiegi.

I moje koleżanki i koledzy przynoszą na tę paczkę pieniądze i różne rzeczy, na które tej rodziny nie stać, a które są niezbędne lub upragnione.

No, właśnie... jakie są pragnienia tych potrzebujących pomocy ludzi? Tych dzieci?
Pierwsze pragnienie, najważniejsze, to wanna. Tak, tak w-a-n-n-a! W której będzie można wygodniej wykąpać chore dziecko. Koszt wanny około 200-300zł. Kupiliśmy, czeka już na korytarzu firmowym, na finał akcji. Mamusia ma "kosztowne marzenie" - jak już będzie wanna, to coś pachnącego do kąpieli, specjalnie dla niej... Tatuś marzy o precjozach do golenia. A dzieci? Chore dziecko chciałoby bajkę, film taki, do odtworzenia. Dziecko ma problemy z czytaniem. Drugie, starsze marzy o grze na komputer...

Ot, takie, drobiazgi, takie prawie nic! Zwyczajne marzenia, zwyczajnych ludzi.

A o czym marzą klientki Adama? O gwałcie, o sadomaso? O wyuzdanym, perwersyjnym seksie? Tak. I płacą za ten seks tyle, ile czteroosobowa rodzina wydaje w ciągu 2 albo i trzech miesięcy na swoje utrzymanie. I ja mam się ekscytować, podniecać takim tekstem, jak "Ten, który czeka"? Albo którymkolwiek innym na tym blogu? Niedoczekanie! Wstyd mi za te babsztyle. Nie zasługują na miano nie tylko kobiety, ale w ogóle na nazwanie ich człowiekiem. Mam wystarczająco dużo lat, by wiedzieć,  że ci, których stać na wiele, niechętnie dzielą się z innymi. Ci, którzy sami żyją od "ściany płaczu" do "ściany płaczu", dzielą się, chociaż im też często brakuje. Bo oni rozumieją, co znaczy nie mieć. I co znaczy naprawdę pragnąć czegoś. Te, bogate klientki Adama nie rozumieją nic.

Brak komentarzy: