poniedziałek, 30 listopada 2015

Satysfakcja

Patrzyłyśmy dzisiaj, jak na korytarzu rośnie góra. Wypiętrza się, niczym prawdziwa, wynoszona na powierzchnię oceanu wstrząsami tektonicznymi. Też przeżyłyśmy wstrząs. Przez dwa, długie tygodnie wyglądało na to, że nasi koledzy nie bardzo się rwą do dzielenia się z rodziną, którą nam wybrano w ramach tegorocznej Szlachetnej Paczki. Nie to, że w ogóle nie dawali nic, ale najczęściej były to kwoty drobne i bałyśmy się, że nie wystarczy nam nawet na najpilniejsze potrzeby tej rodziny, nie mówiąc o reszcie, czyli o tych marzeniach.

Nie powiem, trochę wymuszałyśmy udział, nieustannie świdrując i podtykając pod nos świnkę-skarbonkę.

Uzbierało się coś około 900zł w gotówce. Ale ostatnie dni, to wędrówka Świętych Mikołajów... Do ustawionych przez nas wielkich kubików, oklejonych logo Szlachetnej Paczki, znoszone są różne różności i nie są to rzeczy stare, albo zbędne. Przemyślane zakupy, dokonywane zgodnie z tym, co wypisałyśmy na liście. Wygląda na to, że obdarowani będą mieli roczny zapas niektórych asortymentów. Teraz mamy nowe zmartwienie w związku z tym - gdzie oni to pomieszczą, skoro żyją w jednopokojowym lokum we czworo?

I wyszło na to, że od przybytku jednak głowa może rozboleć. W każdym razie nas, czyli mnie i moje koleżanki w pracy.

Spełnienie tych drobnych marzeń, też już czeka. Mamy nadzieję, że choć przez chwilę na twarzach rodziców i ich dzieci zagości uśmiech, a Święta będą radośniejsze, niż zwykle. Tak cudownie jest dawać...

Brak komentarzy: