piątek, 27 listopada 2015

Ptasi móżdżek

Wczoraj uruchomiłyśmy ptasią stołówkę. Nie miałyśmy wprawdzie zamiaru, ale sikorki zdecydowały, że pora. Zaczęło się od tego, że kątem oka, siedząc bokiem do okna, zauważyłam wzmożony ruch. Za oknem. Nie zareagowałam od razu, bo wciąż jeszcze wiatr lub chłód strąca ostatnie liście z lip, rosnących pod tym oknem. Ale energia i poziomy, zamiast pionowego, jak przystało opadającym liściom, ruch ostatecznie zmusił mnie do zerknięcia w to okno. Sikorki uskuteczniały taniec dziwaczny od krzaków za płotem do szyby i z powrotem. Zniechęcone brakiem reakcji zaczęły uderzać skrzydełkami w szybę, natrętnie i stanowczo dopominając się inauguracji.

Koleżanka pomaszerowała dookoła budynku, nasypała ziaren słonecznika pokaźną kopę, a zanim dotarła do pokoju, karmnik już trząsł się od czupurzenia awanturujących się gości. Dopiero sójka uspokoiła towarzystwo. Ale do czasu. Gdy pojawiły się dzwońce atmosfera zrobiła się naprawdę gorąca! A to dopiero początek. Sezonu.

Brak komentarzy: