sobota, 7 listopada 2015

Poezja i literatura z polityką w tle

Magda Zawadzka zapowiedziała dzisiaj, w radiowej Trójce spektakl o Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. To moja ulubiona poetka...

Pamiętam i lubię sobie przypominać jej wiersze:

Ofelia
Ach, długo jeszcze poleżę
w szklannej wodzie, pośród wodorostów
zanim nareszcie uwierzę,
że mnie nie kochano.
Po prostu.

Prostota i wdzięk.

Chętnie bym obejrzała ten spektakl.

A w polityce - zgodnie z planem. Jak w piosence: raz ryby, żaby i raki wpadły na pomysł taki: coś zróbmy, coś przeróbmy...itd. Pomysły zostały ogłoszone, procenty otrzymane, 25 X, ale cóż... kiedy ryby, miały pomysły na niby i już się z nich wycofują. Rakiem.
Jeszcze nowego rządu nie ma, a awantury już są. O reprezentację na nieformalnym spotkaniu międzynarodowym, na przykład. Mamy też pierwsze protesty, szybko się zaczęły. Głosowali na Prezydenta frankowicze, a dostali figę. Już się zdążyło okazać, że raczej przewalutowania nie będzie. I dobrze im tak, wcale mi ich nie żal. zastanawiam się, co będzie kolejnym "raczkiem"? Porażająca jest naiwność obywateli, doprawdy porażająca! Znowu się dali nabrać na te gruszki na wierzbie. I mają te gruszki. I wierzbę mają. Tylko jakby jedno zgniłe, a drugie jakby uschnięte. I jedno w Biedronce, a drugie przy drodze, donikąd na dodatek...

Czytam Alice Munro. "Jawne tajemnice". Opowiastki o kobietach. Dziwne są, żadna nie jest, jakby to powiedzieć? - domknięta? Są taką swoistą, psychologiczną wiwisekcją. Autorka wgryza się w dusze kobiet, aż do dna, wywleka skrywane głęboko tajemnice na światło dzienne. Nie ocenia, nie wyjaśnia, nie analizuje. Ona ich dotyka słowem. Trąca i obnaża.

Nie mam jakiegoś, konkretnego stosunku do tej książki. Mimo, że jestem kobietą, nie umiem się w niej odnaleźć. Być może jest to naprawdę znakomita książka, skoro ten Nobel został jej przyznany, ale myślę, że ja nie głosowałabym na nią, gdybym była członkiem Jury. Cóż, ja jestem tylko czytelniczką, nie jestem krytykiem literackim, nie znam się.




Brak komentarzy: