czwartek, 26 listopada 2015

"Ten, który czeka"

Mam tu link do bloga Adama. Zamieścił nowy tekst. "Ten, który czeka", tak się tytułuje. Tekst, nie Adam. Albo Ewa? Nie wiem.

Tekst jest sam w sobie chory, przy czym nie wiem, czy Autor też, czy nie też? A zachwycone komentatorki proszą się jednak o leczenie. Zachwyt nad koszmarnym spełnianiem równie koszmarnych marzeń klientki Faceta na telefon... Matko! te to mają pop... one w tych łbach... Bardziej chyba nie można. Już prędzej zrozumiem Autora, który, chcąc mieć czytelników, pisze zapewne to, czego pospólstwo oczekuje.

Gorzej, że tekst przeczytałam tuż po śniadaniu i omal się nie porzygałam. Wciąż mnie mdli. Nie napiszę w komentarzu do posta tego, co myślę. Nie muszę przecież. Ale zanim znowu zajrzę do bloga Adama, trzy razy się zastanowię.

I jeszcze: zadałabym Adamowi pokręcone pytanie, o treści następującej:

Adamie, czy pieniądze mogą być celem życiowym, a jeżeli - tak, to czy cel zawsze uświęca środki, a jeżeli - tak, to czy gwałt na kliencie może być środkiem do celu, a jeżeli - tak, to czy działanie w myśl zasady "klient nasz pan", może niejako oczyścić z zarzutu dokonania tego gwałtu?

Dla mnie, to takie zarabianie dużych pieniędzy jest niemoralne nie dlatego, że to prostytucja, tylko dlatego, że niczym nie różni się od wykorzystywania osoby chorej, która się na to wykorzystywanie godzi, bo nie wie,  że godzić się nie powinna. Etyka, to pojęcie wszechstronne, niezależne od dziedziny, ani poglądów religijnych. Tak myślę.

Brak komentarzy: