poniedziałek, 2 listopada 2015

Jawne tajemnice

Alice Munro, "Jawne tajemnice". Czytam. Przeczytałam dwa opowiadania, pierwsze to "Za daleko".
Drugie, to "Prawdziwe życie".

Na razie mam mieszane uczucia, bo zaskoczyła mnie stylistyka i forma wypowiedzi. Wiem na pewno, że będę musiała przeczytać jeszcze raz, jakoś nie wszystko do mojej świadomości dotarło w pełni. Być może to skutek poprzedniej lektury, czyli "Głosów Pamano". Zbyt mocno ścierpła mi dusza i teraz nowe treści z trudem przebijają się przez kontemplację przejmującego tekstu J.Cabre.

Zdążyłam, jak dotąd, zauważyć, że historie, które serwuje nam autorka nie są lekkie, łatwe, ani przyjemne. To nie literatura dla karmiących matek. Skomplikowane, skrywane głęboko uczucia, które... no, właśnie - nie znajdują dla siebie ujścia? Niespełnienie przewija się przez te opowiastki, przez każdą stronę.
Oczywiście, niektóre kobiety, bohaterki książki, twierdzą, albo inaczej - prezentują się jako istoty szczęśliwe. Ale nie są. Szczęśliwe. Są tylko pogodzone, chyba z własnymi uczuciami? Nie wiem...

Kobiety... uszczęśliwiane na siłę...przez inne kobiety też. Wyrywane z samotnego życia, które wiodą zadowolone i pełne energii, robiąc to, co lubią najbardziej. Wpychane, wtłaczane w  ramiona mężczyzny, bo przecież...
Albo traktowane jak, nie przymierzając, dzisiejsze zdobycze w wirtualnym cyberświecie. Jak erzac, namiastka, chwilowe zaspokojenie chuci? Bez konsekwencji. Nie, chyba muszę dokończyć książkę i jeszcze raz się zastanowić. Myśli mam dosyć chaotyczne, nie uporządkowane. Może jak obejmę nimi całość, będzie mi łatwiej?

Brak komentarzy: