sobota, 28 listopada 2015

Gdzie kucharek sześć

Kozucho, skąd się wzięło powiedzenie: "Gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść"?

- A, wiesz, kochanie, nie mam pojęcia. Jak widać jedna też wystarczy, żeby nie było co... A na pewno, żeby nie było w czym!

"Kochanie", czyli Pan Monsz,  miał dzisiaj niezły ubaw...ze mnie. Pijawka też.

A wszystko przez "Bitwę pięciu armii". Emisja w TV była tak późno, że Pan Monsz ustawił mi nagrywanie, żebym mogła obejrzeć w stosowniejszej porze doby i w dniu wolnym od obowiązków zawodowych. Jakieś dwa tygodnie temu to było.

Nastawiwszy sobie do gotowania fasolę, bo postanowiłam zrobić chłopakom przyjemność i ugotować fasolkę po bretońsku, zasiadłam sobie w fotelu, obstawiwszy się akcesoriami do manicure i seans się rozpoczął.  I wszystko byłoby w porządku, gdyby... no, właśnie - gdyby nie kandyzowana skórka pomarańczowa, co to postanowiłam ją do ciasta świątecznego mieć własnej roboty. I już trzykrotnie smażyłam, ale zachciało mi się ją jeszcze czwarty raz. I to był o ten jeden raz za dużo - bo zaangażowawszy się  za mocno w film, o skórce zapomniałam doszczętnie. Minutnik był nastawiony na pół godziny, odnośnie fasolki, nie odnośnie skórki. A skórka wysmażona na gęsto w cukrze, ledwie dno przykrywała, rondelka zresztą. Znaczy dno. No i  oglądamy sobie, oba dwa, aż woń jakaś ostra dotarła. Do mnie po prawdzie nie dotarła, ale do Pana Monsza i owszem, bo on niepalący jest.  Ja wprost przeciwnie. Olśnienie nagłe wystrzeliło mnie jak z procy, wpadłam do kuchni, a tam... cholera jasna! Nic nie widać, kłęby dymu, smród nieziemski. Okno na oścież, rondelek na parapet, żeby ostygło. Dym po kwadransie jakby się rozrzedził, ale smród się zadomowił na dobre.

Już tak po godzinie chyba, Pijawka wyściubił nos ze swojej norki. Pyta, co tak cuchnie? Oj, spaliłam  skórkę pomarańczową, a przy okazji i garnek. - odpowiadam, próbując uparcie ratować naczynie, szorując solą, sodą, zresztą bezskutecznie. Garnek na śmietnik, skórki nie będzie.

Garnek nie pierścionek z brylantem - orzekli zgodnie moi panowie - jutro kupi się nowy. Nie martw się, mamuś - dodał syn -  spalić garnek zdarza się nawet najlepszym!

I to są te chwile, gdy robi się ciepło, w sercu.



Brak komentarzy: