poniedziałek, 26 października 2015

Sexually healing

Prawdopodobne, a w każdym razie zbliżone do ostatecznych, wyniki wyborów parlamentarnych już są. Są, jako takie, ale nie nastrajające optymistycznie. Mnie.
Koleżance mojej przyśniłam się w nocy. I w tym śnie było dokładnie tak, jak w wersji realnej, czyli dzisiaj rano.
Otóż, przyśniło się mojej Koleżance serdecznej, że przyjechała do pracy, a tam siedzę za biurkiem ja, w całej swojej przeuroczej okazałości. I głowę mam opartą na dłoniach, i spuszczoną. I milcząca jestem, jako ten głaz na rozstajach dróg. I nagle wydaję z siebie nie żeby zaraz - głos, ale szept: Jak ja się odnajdę w tej nowej rzeczywistości?
I przyjechała moja serdeczna Przyjaciółka do pracy wczesnym poniedziałkowym i powyborczym jednocześnie rankiem, i ujrzała mnie, może w mniej przeuroczej, niż w tym śnie, ale jednak w całej mojej, krągłej miejscami okazałości. I jej oczom ukazał się widok żywcem przeniesiony z owego, przykrego skądinąd, snu. I siedziałam ci ja z głową podpartą oburącz i milczałam wymownie aż nadto. I jedyną różnicą pomiędzy jawą a snem było to, co powiedziałam, a rzekłszy: Ja się w tej, nowej rzeczywistości nijak nie odnajdę...westchnąwszy sobie z głębi kształtnego biustu, zapatrzyłam się w remanent, który na biurku przede mną spoczywał w oczekiwaniu na weryfikację. I polały się dwie łzy me czyste, acz nie rzęsiste, na te komplety naprawcze, oringi i inne takie, co to ja wiem, że są, ale nie mam pojęcia - które to są!?

I, jednogłośnie, wszystkie trzy, osowiałe i zniechęcone w ogólności, postanowiłyśmy nie otwierać dzisiaj radioodbiornika. I przystąpiłyśmy, znaczy ja przystąpiłam, do zapodania ulubionej listy przebojów naszych, biurwowych. I dołączyła do nas czwarta biurwa z sąsiedniej celi, równie jak my spiczniała i tak życiowym, jak i służbowym wyzwaniom w tym dniu żałobnym niechętna.

I na początek popłynęły dźwięki, najulubieńszego obecnie kawałka mojej Przyjaciółki, co to bardzo serdeczna jest, czyli "Sexually healing", w wykonaniu Charlie'go Puth & Ktośtam. I blady strach padł na nas, wszystkie trzy, nie! - cztery biurwy, bo nie wiedziałyśmy, czy jeszcze można tego, nie do końca poprawnego moralnie przeboju słuchać, czy może aby już zakazanym on jest centralnie i odgórnie????

I nastało wymowne milczenie. Milczenie owiec.

Brak komentarzy: